Kliknij tutaj --> ☀️ miłość w czasach zarazy janusz schwertner
Janusz Schwertner - Reportaż prasowy/ internetowy - za „Miłość w czasach zarazy”. Janusz Schwertner - Reportaż telewizyjny/wideo - za "Krwawy biznes futerkowców" Prowadzący program
Poszukiwanie miłości w dzisiejszych czasach wymaga nie lada umiejętności, wiedzy i sprzętu – z pewnością jest to sport ekstremalny. Ale odnalezienie drugiej połówki w pandemii, to już chyba nie sport, a sztuka cyrkowa. Czy rzeczywistość wszechobecnego wirusa zmusiła poszukujących romansu do jeszcze intensywniejszych działań, a może wręcz przeciwnie – kazała porzucić
Miłość w Czasach Zarazy Marquez na Allegro.pl - Zróżnicowany zbiór ofert, najlepsze ceny i promocje. Wejdź i znajdź to, czego szukasz!
Zapis spontanicznego, domowego koncertu zespołu PLATEAU zagranego online w czasach kwarantanny spowodowanej koronawirusem.Kup płyty zespołu z autografami: ht
Napisz! janusz.schwertner@redakcjaonet.pl Holland o reportażu "Miłość w czasach zarazy": nie mogłam spać Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Site De Rencontre Franco Malgache Gratuit. Trwa miesiąc dumy osób LGBT+. W Polsce, która według ostatnich badań, jest najbardziej homofobicznym krajem Unii Europejskiej, jest taka instytucja, która umożliwia zawarcie ślubu parom jednopłciowym. Ceremonia odbywa się przy specjalnym ołtarzu dożynkowym, przygotowanym przez koło gospodyń wiejskich. Zamiast pięknie przystrojonej sali są natomiast stare, zardzewiałe klatki, przywiezione prosto z wiejskich hodowli zwierząt. Całość stanowi bowiem element scenografii przedstawienia teatralnego, którego finałem jest właśnie ślub takich par. I chociaż teatr to nie rzeczywistość, to śluby odbywają się tam naprawdę. Mowa o ślubach humanistycznych, czyli formie małżeństwa zastępującej ceremonię religijną. A sam spektakl opiera się na prawdziwych historiach ludzi udręczonych homofobią, transfobią i nienawiścią społeczną. O spektaklu „Spartakus. Miłość w czasach zarazy” rozmawiają w podcaście „Awantura o kulturę” goście Katarzyny Janowskiej: Jakub Skrzywanek, reżyser spektaklu i dyrektor artystyczny Teatru Współczesnego w Szczecinie oraz Janusz Schwertner, dziennikarz Onetu, autor głośnego reportażu, który stał się inspiracją dla twórców przedstawienia. Źródło: Odlot Magazyn Kulturalny
PROLOG – I ostatnie pytanie: czy myślała pani o tym, że może pani jeszcze pogorszyć sytuację chorych?– Tak, często zadawałam sobie pytanie: „I co, teraz odchodzę, odwracam się i te dzieci już mnie nie obchodzą?”. Jednak nie widziałam innego pani doktor kończy długi wywiad, którego właśnie udzieliła. Janusz Schwertner, dziennikarz dziękuje, wyłącza dyktafon i wychodzi. Właściwie już przy drzwiach słyszy słowa, które będą go prześladowały przez następne miesiące.– A wie pan, czasami, nie tak rzadko, zdarza się w Polsce podczas leczenia psychiatrycznego dzieci, że pracownicy oddziałów wykorzystują seksualnie młode dziewczyny. Ot, niedawno w szpitalu w Józefowie był przypadek nastolatki wykorzystywanej w ten sposób przez wiele dni. Ale niestety bardzo trudno znaleźć dowody, bo w tym stanie pobudzenia psychicznego u pacjentek często pojawia się także pobudzenie seksualne i te młode dziewczyny same pragną tego seksu. Nie, nie jest łatwo do tych przypadków dotrzeć. Ale może panu się uda? Niech pan próbuje. To jeszcze jeden element tej fatalnej układanki, jaką jest stan psychiatrii dziecięcej w Polsce...*Bardzo szybko, gdy dociera się tu i ówdzie, okazuje się, że w środowisku – pacjentów i lekarzy – jest znany co najmniej jeden przykład seksualnego wykorzystywania młodej pacjentki przez pielęgniarza. Przypadek tej, nazwijmy ją Anną X, jest jednak bardzo trudny do opisania, bo choć pielęgniarza wyrzucono z pracy (były tylko poszlaki i podejrzenia), to sama dziewczyna nie tylko nie chce mówić o naturze ich relacji, ale w dodatku go przed kilkoma miesiącami żaden z autorów piszących tę książkę nie miał pojęcia o tym, że istnieje jakikolwiek problem związany z psychiatrią, dziećmi, młodzieżą i samobójstwami. Zaczęło się trochę Schwertner kilka lat wcześniej pisał materiał o świecie przestępczym. Jednym z bohaterów miał być Sławomir Opala, kultowy gliniarz, pierwowzór policjanta Despero z filmu Pitbull. Ostatni pies. Gliniarz, który po kolejnych życiowych upadkach, w 2015 roku, w dniu święta policji, popełnił dziennikarz niuchał. Wtedy rozmawiał z wieloletnią przyjaciółką policjanta Kasią. Kiedyś nawet w jakimś sensie reprezentowała go w kontaktach z mediami. I to ona, jego informatorka, najpierw zawzięcie dyskutowała z nim o mafii, policji i trupach, a potem nagle po kilku latach niespodziewanie sama poprosiła go o spotkanie. Chciała opowiedzieć o swojej przyjaciółce, matce chłopca, który ma problemy psychiczne i trafił na oddział psychiatrii dziecięcej.– Ten oddział to bagno jak w jakimś bantustanie sprzed półwieku! – mówi. – A znajduje się nie w Trzecim Świecie, tylko w Józefowie pod Warszawą. Dodaje, że przyjaciółka zrobiła tam potajemnie zdjęcia. Że ona, Kasia, sama jest mamą i jest przerażona tym, co zobaczyła. Ale że ma do dziennikarza zaufanie, to uważa, że i on powinien te zdjęcia zobaczyć.– Bo trzeba coś z tym zrobić, no nie? Dziennikarz zobaczy więc fotografie zrobione ukradkiem w Józefowie w czasie następnego spotkania. Ujrzy na nich ścianę pomazaną krwią z rysunkami męskich genitaliów i napisami: „Nie chce mi się żyć”, „Jebać życie” i wieloma innymi równie optymistycznymi. Dziennikarz przyznaje kobiecie rację – rzeczywiście, aż trudno uwierzyć, że tak to wygląda. Ale że sam nie miał pojęcia o psychiatrii dziecięcej, więc poprosił o spotkanie z przyjaciółką tak poznał Agnieszkę, trzydziestoparoletnią kobietę, już mocno zmęczoną życiem. Kiedy rozmawiała z dziennikarzem, cały czas zerkała na telefon, bo jej syn Kacper żył wtedy w ciągłym po pobycie w te zdjęcia to ona zrobiła. Po kryjomu. Wtedy po raz pierwszy pojawiła się ze swoim synem na oddziale psychiatrii dziecięcej. Kacper, jako ofiara prześladowania rówieśniczego i homofobii w szkole, regularnie się okaleczał i myślał o samobójstwie. Wtedy spędziła tam półtora miesiąca, odwiedzając go codziennie. Była zszokowana tym, co zobaczyła. W każdym wymiarze. Począwszy od tego, jak zachowuje się personel. Przez to, jak wygląda ośrodek – ściany, łóżka, meble. Aż po sytuację z wyżywieniem. Ta ostatnia sprawa zrobiła na niej szczególnie przejmujące wrażenie. Najpierw zauważyła, że Kacper nie chciał nic jeść na tym oddziale, bo jedzenie było obrzydliwe. Później zauważyła, że wszyscy jego koledzy z oddziału też nic nie jedli. Ba, że niektórzy głodowali tam nie po to, by się buntować, ale po prostu nie byli w stanie nic przełknąć. Stare bułki, spleśniały chleb, na którym namazano odrobinę masła. Jakieś ochłapy wędliny. Było tak, jak w opisujących tę sytuację artykułach, że więźniowie w zakładach karnych mają lepsze wyżywienie niż pacjenci w na koniec Agnieszka spostrzegła, że choć przywozi dziecku bardzo dużo jedzenia, wszystko znika niemal natychmiast. Warto dodać, że na psychiatrię dziecięcą często trafiają dzieci z rodzin patologicznych, biednych, które nawet nie są regularnie odwiedzane przez rodziców, a już na pewno nie stać tych rodzin na dożywianie dzieci. Ją akurat było stać, więc robiła to codziennie. Lecz wtedy się zorientowała, że Kacper żywi cały oddział. Nie, Agnieszka nie miała o to tylko wzmogło jej przerażenie: taki szpital w Polsce w XXI wieku?! Wiedziała, jak wygląda służba zdrowia, ale po raz pierwszy zetknęła się z najgorszą jej wersją – psychiatrią dziecięcą. A jednocześnie jej syn leżał w szpitalu i przechodził najgorszy okres – regularnych myśli więc dziwnego, że to był taki etap, kiedy ciągle się zamartwiała. Ba, kiedy mówiła o tym, aż się trzęsła ze słuchając pani Agnieszki, można było być przerażonym. Lecz kiedy Schwertnerowi wydawało się, że usłyszał i zobaczył (na zdjęciach) historie najgorsze z najgorszych, Agnieszka nagle powiedziała: – Aż trudno to sobie wyobrazić, ale jest jeszcze jedna, gorsza historia... I tak oto popłynęła opowieść o czternastoletnim Wiktorze – chłopaku, który urodził się dziewczynką, który był przyjacielem Kacpra i który kilka miesięcy wcześniej rzucił się pod metro. Historia nierozerwalnie z Kacprem związana. To wtedy Janusz Schwertner podejmuje decyzję, że choćby nie wiem co, musi tę sprawę opisać. I to nie tylko historię Kacpra, od którego zaczął się ten temat, ale też Wiktora. Wie także, że w tle obu spraw tli się nie tylko permanentna choroba polskiej służby zdrowia, nie tylko zapaść państwa, które nie reaguje, ale i kontekst społeczny, a nawet – lat dwadzieścia osiem, nigdy nie odnajdywał w sobie homofobii, może czasami w głupich żartach. Ale też nigdy mu ta tematyka nie była jakoś szczególnie bliska. Dopiero to, co zaczęli uprawiać politycy i władza, atakując uchodźców, skojarzyło mu się z prześladowaniem słabszych i wszystkich tych grup, które są w dzisiejszych czasach szczególnie atakowane. Być może odstręczało go od homofobii również i to, że z domu wyniósł obowiązek stawania zawsze po stronie chce opisać historię Kacpra i Wiktora, wierząc, że przy okazji uda mu się pokazać cały splot fatalnych okoliczności, z którymi zderza się młodzież zmagająca się z problemami psychicznymi oraz jej rodzice. Jednak bliscy Wiktora, zwłaszcza jego mama Justyna, przez długi czas nie będą chcieli tej sprawy poruszać: wszystko bolało, poza tym były kwestie prawne, ślimaczące się śledztwo w prokuraturze, walka o odszkodowanie...To blokowało temat. Tymczasem dziennikarz siłą rzeczy wsiąka w te sam dotychczas sporadycznie dostrzegał homofobię w życiu publicznym i w mediach. Owszem, znał z mediów kilka przypadków tragedii ludzi zaszczutych z powodu swojej orientacji seksualnej. Nie był specjalistą w tej dziedzinie – tak jak i dzisiaj nie jest. Lecz właśnie wtedy w Polsce wybucha wściekły atak Kościoła i prawicy na osoby LGBT, ze słynnymi słowami arcybiskupa Jędraszewskiego o tęczowej zarazie. Dziennikarz akurat pisze o tym tekst. I wówczas układa sobie w głowie fakty: jeśli przez trzysta sześćdziesiąt pięć dni w roku trwa w Polsce nagonka na osoby LGBT, to nie może to nie pociągnąć za sobą tragicznych skutków. I tak dotarł do statystyk Kampanii Przeciw Homofobii. Mówią one – spokojnie i na zimno, jak to liczby – że większość nastolatków LGBT w Polsce ma za sobą myśli samobójcze. Ale najmocniej przemawiały historie bliskich znajomych. Schwertner wspomina:– Chyba największe wrażenie zrobiła na mnie historia mojego dobrego kolegi, który do trzydziestego piątego roku życia ukrywał, że jest gejem. W dodatku, żeby się maskować, grał totalnego kobieciarza. Chwalił się tym non stop. Zawsze zagadywał mnie o to, licytował się i tworzył listy dziewczyn, które chciał zaciągnąć do wyrka, i mnóstwo o tym mówił, tworzył taki swój wizerunek. Spotykał się z moją koleżanką. Był najweselszym, najfajniejszym człowiekiem na świecie i nagle zaczęło się z nim dziać coś dziwnego – wszyscy to zauważyli. Poszedł w narkotyki i w dziwne, ryzykowne pomysły. Na przykład? „Przejdę przez kontrolę na lotnisku z tabletką ecstasy”. Potem wsadzał sobie ją do majtek i przechodził. Słowem: zaczęły go kręcić takie sytuacje, które mogły mu zniszczyć całe życie. Wyglądało na to, że jeszcze chwila i albo się zaćpa, albo popełni kiedy już nic go nie mogło nakręcić, wyrzucił z siebie, że jest gejem. To było mocne, bo pochodził z tradycyjnej rodziny z konserwatywnego województwa świętokrzyskiego. Wychowywała go mama, również bardzo konserwatywna, a on był bardzo emocjonalnie z nią związany, wiele pomagał, ale i przeraźliwie bał się jej krytyki. I tego, czy się go nie wyrzeknie. Więc gdy zdobył się na odwagę, a kosztowało go to bardzo wiele, mama nie przyjęła tego ani życzliwie, ani nieżyczliwie. Raczej chłodno, można powiedzieć. Kazała mu iść do księdza, bo jego opinia była dla niej poszedł do księdza. I tu pojawia się wreszcie optymistyczny akcent, bo ksiądz zareagował bardzo spokojnie: „No i co z tego, co w związku z tym? Mam porozmawiać z twoją matką? Jakbyś potrzebował kiedyś pomocy, to jestem do dyspozycji. Jak nie, spokojnie przyjmuję to do wiadomości”. Po tym coming oucie, kiedy usłyszałem, jak trzydziestopięcioletni facet przez dwadzieścia lat życia męczył się tylko dlatego, że w tym społeczeństwie bał się przyznać przed własną matką do orientacji seksualnej, a wokół ci idioci, różni duchowni czy politycy, igrają z życiem trzynasto-, czternastolatków, dużo słabszych psychicznie, to pomyślałem, że coś trzeba przesądziło. Po czasie Janusz sam pojechał do Józefowa. Próbował porozmawiać z lekarzami. Kontakt był jednak bardzo utrudniony. Nie ma co się dziwić: jeśli nie może się do nich dostać rodzic, który ma dziecko z problemami psychicznymi, jeśli nawet na takim poziomie są kłopoty, by się z nimi jakoś komunikować, to na jakie przeszkody może natrafić dziennikarz, który chce opisać jakąś niefajną historię. Wreszcie udało mu się porozmawiać z pracownicą oddziału młodzieżowego. I? Ujmijmy to elegancko: wymieniono argumenty, a każda ze stron pozostała przy swoim w sprawie Wiktora też zachodzi zmiana. Po kilkunastu miesiącach bezskutecznego użerania się z bezdusznym państwem i jego systemem prawno-społecznym rodzina nie uzyskała praktycznie niczego. W końcu jednak doradca rodziny zorientował się, że bez mediów sprawa nie ruszy do przodu, więc dał zielone lutego 2020 roku na głównej stronie portalu ukazuje się Miłość w czasach do zakupu pełnej wersji książki
Janusz Schwertner Reportaż „Miłość w czasach zarazy” Janusza Schwertnera (Onet), za którą dziennikarz w 2020 roku otrzymał nagrodę Grand Press, będzie tematem sztuki wystawionej w Teatrze Współczesnym w Szczecinie. „Opierając się na nagrodzonym European Press Prize reportażu Janusza Schwertnera »Miłość w czasach zarazy«, pragniemy zabrać stanowczy głos wobec braku systemowego wsparcia psychiatrycznego dla tysięcy wykluczonych nastolatków w Polsce” – zapowiedział Jakub Skrzywanek, kurator programowy szczecińskiego teatru. Spektakl będzie jedną z sześciu premier zaplanowanych na sezon 2021/2022. Reportaż Schwertnera opowiada historię dwóch chłopców, którzy trafili na podwarszawski oddział psychiatrii dziecięcej. Jeden z nich, Wiktor, popełnił samobójstwo w kwietniu 2019 roku. Wcześniej padł ofiarą homofobii i mimo podejmowanych wcześniej prób samobójczych aż trzykrotnie nie został przyjęty na oddział. Za „Miłość w czasach zarazy” Janusz Schwertner oprócz nagrody Grand Press (w kategorii reportaż) otrzymał European Press Prize, nazywaną europejskim Pulitzerem, Nagrodę im. Dariusza Fikusa i Nagrodę im. Woyciechowskiego. Źródło: Press (KRY) 26-08-2021
Rozmawiam z ciekawymi ludźmi. Konkretnie i bez owijania w bawełnę. Mój cel? Wydobyć z rozmówców prawdę, na jaką nie zdobyliby się w telewizyjnym studiu. Wywiady powstają dzięki wsparciu społeczności Patronite. Dołącz: Instagram: rafal_gebura Mail: @ Rozmawiam z moimi gośćmi długo i szczerze. Wersja wideo dostępna na kanale Imponderabilia na YouTube. Mail do mnie: kontakt@ Filmy, seriale, komiksy, książki i gry. Rzeczy niszowe i głośne premiery. Gorące dyskusje, kompleksowe omówienia, nowości, starocie i wiele więcej. Po prostu popkultura w najlepszym wydaniu. Hubert i Filip, dwóch trzydziestoparolatków, lubią opowiadać o obejrzanych filmach i serialach. Lubią zwiedzać internety i grać w gry. Lubią popkulturę i lubią, jak rzeczy są spoko. Jeśli szukacie podcastu, który odpowie na pytanie: który film z Marvel Cinematic Universe zasługuje na wszystkie pochwały świata? Albo: czy Luke Skywalker jest najlepszy? Ewentualnie: kto by wygrał, HBO czy Netflix, to trafiliście najlepiej, jak tylko mogliście. Zapraszamy! „Luźne rozmowy na (nie)typowe tematy” Dzięki podcastowi nabierzesz świeżego spojrzenia na (z pozoru) oczywiste sprawy. Posłuchasz o kulisach pracy stewardessy, strażaka czy baletnicy; poznasz szczegóły erotycznego życia ptaków; dowiesz się, co o przyszłości mówi nauka i jakie przyjęcia wyprawia Maryla Rodowicz, a także… sprawdź, co skrywa pozostałe ponad 100 odcinków! Choć moi rozmówcy pochodzą z przeróżnych światów; pracują w różnych branżach; mają rozmaite zainteresowania oraz doświadczeni ... Stacja Zmiana to podcast dla osób lubiących zmiany, i tych którzy zmian się boją. To podcast o tym, że coś trzeba przywitać, a coś pożegnać, bo w życiu coś się kończy, a coś się zaczyna. Będziemy rozmawiali o zmianach w naszym funkcjonowaniu, dbaniu o zdrowie fizyczne, psychiczne, emocjonalne i duchowe, decyzjach szalonych i decyzjach przemyślanych. Będziemy rozmawiali z osobami, którzy zmiany przeszli, przechodzą lub wiedzą dużo na temat zmian. Podcast prowadzony jest przez Katarzynę Michał ... Enklawa - bezwstydnie wolne radio Rozmowy o dobrym życiu, własnej definicji sukcesu, cyfrowym minimalizmie i trudnych decyzjach - dla najbardziej inteligentnych słuchaczy w Polsce. See for privacy and opt-out information. Witajcie wszyscy ciekawi świata i kreatywnego stylu życia. Wiem, że jesteście wyjątkowi i oryginalni! :) Dlatego zabieram Was w podróż! :) Będzie to wyprawa po kreatywność, wiedzę, inspiracje, zabawę i edukację a wszystko to oczywiście w duchu rozwoju samoświadomości. Wystarczy usiąść, zrelaksować się i odpalić audycję na dowolnym urządzeniu, na słuchawkach lub ogromnych głośnikach kina domowego :) Życzę Wam miłego słuchania:) Moją ideą jest budowanie ciekawego doświadczenia klienta. Obsługa klienta to zmyślnie przygotowana strategia, ale bywa również sztuką. W Klientomanii piszę i rozmawiam o mądrym podejściu do klienta i jego obsługi. Odkrywam i komentuję świat sprzedaży i całkiem nowych relacji na linii marka-konsument. Pomagam przedsiębiorcom i osobom zawodowo związanym z tymi zagadnieniami działać skuteczniej, na miarę czasów, w których żyjemy oraz przygotować się na zmiany, które niewątpliwie nadejdą.
Witold Bereś, Janusz Schwertner, Szramy. Jak psychosystem niszczy nasze dzieci, Wielka Litera, Warszawa, 2020. Reportaż Szramy. Jak psychosystem niszczy nasze dzieci budzi niepokój już w czasie lektury spisu treści. Witold Bereś i Janusz Schwertner nie chcą straszyć, jak sądzę. Pokazują zjawiska będące skutkiem wieloletnich zaniedbań państwa oraz zaściankowości myślenia. Zła wiadomość: to dotyczy wpływu nas, dorosłych, na nasze dzieci. Książka zaczyna się od przywołania reportażu „Miłość w czasach zarazy” opublikowanego na początku lutego 2020 roku na portalu Zapewne wszyscy pamiętamy samobójstwo nastolatka, który w 2018 r. rzuca się pod pociąg warszawskiego metra. Janusz Schwertner, autor tekstu, docieka przyczyn. Odkrywa wówczas ogromne bariery społeczne oraz w systemie opieki zdrowotnej młodzieży, pokonywanie których łatwo porównać z donkiszoterią. Pozostała część książki zawiera dalszy ciąg dociekań. Czytamy liczne maile przychodzące w odpowiedzi na opublikowany wówczas tekst. Pisali je zarówno ci, którzy zderzyli się z podobnymi problemami, jak i negujący poprawność spostrzeżeń oraz oskarżający autora o stronniczość i straszenie czytelników. Janusz Schwertner podążył ich tropem. Reportaż […] wskazuje na konieczność zmian systemowych w kilku obszarach życia społecznego oraz w naszej mentalności. To drugie wydaje mi się ważniejsze. Autorzy starają się z różnych punktów widzenia spojrzeć na problem opieki wychowawczej i psychiatrycznej, jaką państwo roztacza nad dziećmi i młodzieżą. Przyglądają się szpitalom psychiatrycznym, szkołom, kuratorium i ministerialnym decyzjom. Skrajne niedofinansowanie szpitali i brak personelu lub jego niedokształcenie sprawiają, że w oczach rozmówców zanurzonych w systemie opieki, szpital psychiatryczny w wielu wypadkach pełni rolę leczniczą głównie w rozumieniu oddzielenia nastolatka od codziennych problemów i obserwowania jego zachowań. Porównanie niektórych opisywanych scen do umieralni w „Ludziach bezdomnych” Stefana Żeromskiego samo przyszło mi do głowy. Najbardziej druzgocące zdanie, jakie znalazłem na stronach książki, określa system edukacji młodzieży jako fabrykę pacjentów szpitali psychiatrycznych. Autorzy wskazują na przemoc w szkołach, na którą część nauczycieli nie reaguje, poniżanie, niezrozumienie problemów poszczególnych uczniów i brak empatii. Do tego dołącza polityka, która zawitała do szkół, a także powszechna kampania homofobiczna realizowana przez najwyższe czynniki rządowe i kościelne, skutkująca odrzuceniem homo-, bi- lub transpłciowych młodych ludzi. Trudno nie zakląć, gdy czyta się o lekarzu psychiatrze pracującym z dziećmi i młodzieżą, który problemy z określeniem tożsamości płciowej przez swoich pacjentów upatruje we wprowadzeniu do szkół ideologii gender. Z drugiej strony reportaż przytacza zgoła odmienne sytuacje, a ręce same składają się do oklasków. Prawie trzysta stron Szram… stanowi próbę szerszego zdefiniowania czynników leżących u podstaw obecnego stanu rzeczy. Wyłania się z tego ogromny akt oskarżenia decydentów o zaniedbania w wielu dziedzinach (zobacz też Maria Reimann Nie przywitam się z państwem na ulicy), które wpływają na przedstawiany obraz, ale też o druzgocący wpływ na psychikę dzieci decyzji podejmowanych przez tych, którzy pracują z nimi bezpośrednio. Innymi słowy — od ludzi na każdym szczeblu wychowania i edukacji. Reportaż wstrząsa, ale nie jest ckliwy. Pokazuje zjawiska, z którymi wszyscy się stykamy. Wszyscy. Wskazuje na konieczność zmian systemowych w kilku obszarach życia społecznego oraz w naszej mentalności. To drugie wydaje mi się ważniejsze.
miłość w czasach zarazy janusz schwertner