Kliknij tutaj --> 🐕‍🦺 jak się nazywa wódz wikingów

Szczątki wielkiego wikińskiego wodza okazały się szkieletem… kobiety. Wywołały naukowy spór W 1878 r. archeolog Hjalmar Stolpe odkrył grób zawierający dużą ilość broni i szczątki kogoś, kto wydawał się być wielkim wojownikiem wikingów. Przez sto lat zakładano, że kości są męskie. Dopiero na początku lat 70. ISLANDIA, GRENLANDIA, WINLANDIA Did you know? Staronordycki rzeczownik viking oznacza wyprawę zamorską. Pojawiał się w inskrypcjach runicznych epoki wikingów i późniejszych pismach średniowiecznych. W tekstach późniejszych, jak Sagi islandzkie, stwierdzenie „wyruszyć na viking” oznacza udział w wyprawie łupieżczej lub piractwie. Wywiedziony od tego staronordycki rzeczownik Liczył, że w tym właśnie miejscu natknie się na wrak statku wikingów i inne ważne pamiątki po dawno minionej epoce. Zawiódł się, gdyż w kurhanie znalazł wyłącznie groty strzał i kilka łopat. Shetelig miał za sobą już inne odkrycia. To właśnie on w 1904 roku, wraz ze szwedzkim badaczem Gabrielem Gustafsonem wydobył z ziemi Miecz wikingów nigdy nie był zwykłą bronią. W rzeczywistości, miecze były wielkimi symbolami wielkiego wojownika. Ponieważ miecze te nie były łatwe do wykonania, kosztowały rękę i obie nogi. Były więc one wielkim symbolem prestiżu i statusu. Właściciele byli chowani z mieczami lub mogły być one również dziedziczone. Opisy. "Wikingowie" opowiadają o ambicjach Ragnara, który pragnie odkryć cywilizacje po drugiej stronie wielkiego oceanu, na zachodzie, co nieuchronnie wywołuje rozmaite konflikty. Dzięki pomocy jego przyjaciela, uwielbiającego żarty Flokiego, powstaje nowa generacja statków – szybszych, smuklejszych i piękniej wykonanych niż Site De Rencontre Franco Malgache Gratuit. obejrzyj 01:38 Thor Love and Thunder - The Loop Czy podoba ci się ten film? Wikingowie Wikingowie (ang. Vikings) — główni bohaterowie powieści Cressidy Cowell oraz trylogii filmowej Jak wytresować smoka. Są stworzeni na wzór plemienia historycznego, zamieszkującego wyspiarskie tereny w północnej części Europy i specjalizującego się w walce oraz żegludze. Wikingów z serii Jak wytresować smoka (tak filmów, jak i książek) dodatkowo wyróżnia fakt, że prawdopodobnie jako jedyni ludzie żyli u boku smoków i zbudowali na nich istotną część swojej kultury. Wygląd Zarówno w powieściach, jak i w filmie przedstawiono bardzo podobny wizerunek plemienia wikingów. Zdecydowaną ich większość stanowią wojownicy. Słyną z potężnej masy mięśniowej i jednocześnie ogromnej siły. Umięśniona sylwetka, gruba warstwa tłuszczu i specyficzne ubrania sprawiają, że u wielu wikingów głowa jest bardzo mała w stosunku do reszty ciała (co w pewnych okolicznościach, mniej lub bardziej wprost, tłumaczy się również tym, że wikingowie używają siły mięśni zamiast mózgu). Zazwyczaj ubierają się oni w futra zwierząt, futrzane buty, wełniane spodnie i rogate hełmy, które po pierwsze chronią przed surowym klimatem, a po drugie stanowią doskonałą ochronę przed atakiem wroga. Niezbędnym, a jednocześnie rozpoznawczym elementem ich stroju są rogate hełmy, najczęściej o wygiętych do góry hakach. Charakter Większość wikingów charakteryzuje siła fizyczna, która pozwala im rozwiązywać wszelkie konflikty. Zwykle są mało wrażliwi i empatyczni, bezwzględnie zabijają swoich wrogów. Niewielu cechuje rozwinięta zdolność logicznego i taktycznego myślenia oraz empatia wobec słabszych stworzeń. Jednym z takich ludzi jest Czkawka, który doprowadził do zawarcia pokoju między dwoma nienawidzącymi się od pokoleń rasami - smoków i ludzi. Siedziba “ Wyspa Berk. Jakieś dziesięć dni drogi na północ od Beznadziei i rzut beretem od Zamarzniesz na Śmierć. [...] Przez dziewięć miesięcy w roku pada tu śnieg, przez resztę grad. ” —Czkawka, Jak wytresować smoka Wikingowie podzieleni są na klany, z których każdy ma swojego wodza oraz mieszka w określonym miejscu, najczęściej na wyspie. Powieściowi i filmowi wikingowie żyją na półkuli północnej, w okolicach strefy podbiegunowej, gdzie przez większość roku panują surowe warunki klimatyczne (zima trwa nawet dziewięć miesięcy). Wszystkie klany znane z powieści Cressidy Cowell skupione są na wyspach Archipelagu Barbarzyńskiego, zaś z filmów i serialu - w obrębie nieco innego od niego Archipelagu. Historyczni wikingowie zamieszkiwali tereny wokół Morza Bałtyckiego - dzisiejszej Danii, Norwegii i Szwecji. Budują swoje niewielkie wioski na terenach blisko morza i rzek, by choć w niewielkim stopniu można było uprawiać ziemię. Ich domy są jednorodzinne, wysokie, zbudowane z drewna i mają spadziste dachy, pozwalające śniegowi od razu spadać na ziemię, przeciwdziałając jego zaleganiu. Duże ilości śniegu spadające w tej strefie klimatycznej mogłyby spowodować zawalenie budowli. Domy filmowych wikingów często są ozdobione wyrzeźbionymi głowami smoków i wyrytymi wzorami. Klany Całe plemię wikingów podzielone jest na klany, z których każdy zamieszkuje inny rejon geograficzny. Klany te bardzo różnią się między sobą, przede wszystkim zwyczajami, tradycjami, głównymi zajęciami i trybem życia. Znane z serii filmów Jak wytresować smoka oraz z serialu klany to: Wandale – główni bohaterowie, od siedmiu pokoleń zamieszkujący wyspę Berk (stąd zwani także Berkianami). Wodzem klanu jest Czkawka, który przejął ten tytuł po ojcu, Stoicku Ważkim. W pierwszym roku rządów Czkawki, w momencie pojawienia się najbardziej zaciekłego z wrogów, Grimmela Gnębiciela, plemię przeniosło się na oddalone na zachód Nowe Berk. Łupieżcy – plemię, które początkowo znajdowało się w stanie wojny z Wandalami oraz Berserkami, jednak pod koniec drugiego sezonu serialu doszło do pogodzenia zwaśnionych stron. Na ich czele stał Albrecht Perfidny. Jak wskazuje nazwa klanu, zajmowali się napadami na obce wioski i okradaniem ich. Zamieszkują Wyspę Łupieżców. W przypadku konfliktów zbrojnych udzielają pomocy Berkianom, utrzymując z nimi przyjazne stosunki. Berserkowie – swego czasu serialowi antagoniści, znajdujący się w stanie wojny z Wandalami oraz Łupieżcami, w miarę rozwoju akcji stający się sojusznikami jeźdźców. Na ich czele stał Dagur Szalony, w ostatnim odcinku serialu biorący ślub z przywódczynią Obrońców Skrzydła, Malą. Znane z cyklu powieściowego Cressidy Cowell klany to Kudłaci Chuligani – główni bohaterowie, zamieszkujący wyspę Głuplandię; na ich czele stoi Słoick Wielgi; Zakute Pały – zamieszkują Zakute Wyspy, na czele klanu stoi Przymuł Nieułomek; Włamywaczki z Moczarów – zamieszkują Moczary Włamywaczek, na czele klanu stoi Biuściasta Berta; Histerycy – zamieszkują Histerię, na czele klanu stał Norbert Szajbus; Zabójcy – zamieszkują Ziemie Mordercze, na czele klanu stoi Bebech Morderczy; Szaleńcy – zamieszkują Berserk, na czele klanu stoi wódz Szaleńców; Wygnańcy (lub Łajdacy) – zamieszkują Ziemie Zakałów lub Łajdację, na czele klanu stoi Alvin Przechera; Zbirowie – zamieszkują Zbirię, na czele klanu stoi Zbir Okrutny; Poczciwcy – zamieszkują Poczciwy Kraj; Oprychowie – na czele klanu stoi Op Oprych; Ponuracy – na czele klanu stoi Nędzny Rabuś; Durnie z Waldurni – zamieszkują Waldurnię; Klan Milczących – zamieszkuje Głuszę; Lawowe Prostaki. Wierzenia Wikingowie byli politeistami - wyznawali wielobóstwo. W ich religii każdy z bogów jest odpowiedzialny za konkretną sferę życia, jednak najważniejszymi spośród wszystkich bogów są Odyn, ojciec bogów, oraz Thor, syn Odyna, odpowiadający między innymi za gwałtowne zjawiska pogodowe. Thor objawia się jako potężnie zbudowany bóg, mogący zmieniać postać, w krótkometrażówce Legenda o smoku Gnatochrupie (we wspomnieniach Pyskacza Gbura). Głównymi bogami wspomnianymi w serii są: Odyn, Thor, Loki, Freja, Tyr i Magni. Wikingowie wierzą, że po śmierci zasłużeni wojownicy trafiają do Walhalli. Zwyczaje Przedstawione w powieściach Narodziny dziecka - w powieściach, każde dziecko po urodzeniu zostaje postawione przed Wyrocznią, która ocenia sprawność dziecka oraz nadaje mu imię. Niemowlę uznane za słabe lub niezdolne do walki w przyszłości, powinno zostać zabite lub wygnane. Pogrzeb - ceremonia pogrzebowa pojawia się w powieści jedynie w kontekście smoka Oseska, jednak prawdopodobnie w podobny sposób żegna się zmarłego człowieka. Wikingowie kładą ciało poległego na łodzi i puszczają ją wolno na ocean, by podpalić ją płonącą strzałą wystrzeloną z łuku. Pirackie Szkolenie - cykl lekcji, które przechodzą młodzi powieściowi wikingowie. Uczą się tresury smoków, a także walki na miecze, atakowania statków wroga i wielu innych czynności, w których specjalizują się wikingowie. Święto Thora - jednym z obchodzonych przez powieściowych wikingów świętem jest uroczystość ku czci boga Thora. Podczas niej organizowane są rozmaite konkursy, a także Końcowy Egzamin Inicjacyjny, w którym młodzi rekruci prezentują umiejętności wytresowanych przez siebie smoków. Dzień Frei Ting - wiec zwoływany w nadzwyczajnych okolicznościach, w których biorą udział przedstawiciele wielu sprzymierzonych plemion. Przedstawione w filmach i serialu Przyjęcie dziecka do klanu - ceremonia oficjalnego przyjęcia nowonarodzonego wikinga do plemienia, w czasie której wódz lub pełniący jego obowiązki ogłasza imię dziecka, wybrane wcześniej przez rodziców. W serialu jedyna taka ceremonia prowadzona jest przez Pyskacza w odcinku Wiking do wynajęcia. Dzieckiem była siostra Gustawa, Hildegarda. Pogrzeb wikinga - ceremonia mająca na celu pożegnanie, oddanie hołdu i upamiętnienie zmarłego. Polega ona na wypuszczeniu łodzi z ciałem poległego wolno na ocean i podpaleniu jej płonącymi strzałami. Czasami pogrzeb odbywa się w mniej uroczystej oprawie - zmarłego chowa się w ziemi wraz z jego osobistymi rzeczami. Ceremonia pogrzebowa odbyła się zarówno w filmie Jak wytresować smoka 2, jak i w serialu, w odcinkach Ostatni smok na świecie i Florek. Smocze szkolenie - cykl lekcji, które przechodzą młodzi filmowi wikingowie. Mają oni za zadanie nauczyć się walczyć ze smokami, by w przyszłości móc jak najlepiej bronić wioski przed atakami tych zwierząt. Prócz tej funkcji szkolenie ma także wyłowić jednego najlepiej zapowiadającego się wojownika, który może zabić swojego pierwszego smoka na oczach całego klanu. Przekazanie tytułu wodza - uroczystość ta przedstawiona została w filmie. Przyszły wódz klęka przed szamanką klanu, która naznacza go popiołem, rysując symboliczny znak na jego czole. Tytuł wodza klanu przekazywany jest dziedzicznie, przez ojca swojemu synowi. Gdy wódz nie ma syna, prawdopodobnie jego następcą zostaje najbardziej poważany wojownik w klanie. Święto Snoggletoga - odpowiednik Bożego Narodzenia; kilkudniowe święto organizowane zimą, podczas którego stawia się drewniane choinki, zdobi wioskę, obdarowuje się nawzajem prezentami. Młodym wikingom mówi się, że prezenty przynosi Odyn, który tradycyjnie wkłada je im do hełmów. Festiwal Roztopów - organizowane przez serialowych wikingów zawody, w których udział biorą młodzi wojownicy. Rywalizują między sobą w rozmaitych konkurencjach, a najlepszy z nich otrzymuje medal. Tydzień Borka - obchodzone co roku przez serialowych wikingów święto ku czci Borka Wielkiego, który jako pierwszy w historii spisał i dokładnie opisał wszystkie znane gatunki smoków. Od czasu zawarcia pokoju z tymi stworzeniami one także biorą udział w uroczystościach, prezentując się w stadach oraz pokazach lotniczych. Dzień Lokiego - dla wikingów święto żartów, kawałów i bezkarnego płatania figli - jest to sposób oddawania czci temu bóstwu, szerzej ukazany w odcinku Szok i zgroza. Dzień Biadolenia - szczególny dzień, kiedy wikingowie mogą przyjść do wodza i prosić o radę w każdej sprawie. W serialu wspomniano o tym zwyczaju w odcinku Kto pod kim dołki kopie (część 2). Wyścigi smoków - rozrywka wikingów, głównie Wandali, wymyślona niedługo po udomowieniu smoków, polegająca na ściganiu się jeźdźców na grzbietach swoich smoków i na łapaniu owiec za punkty. Malowanie portretów - w serialu pokazana została tradycja malowania portretów wodzów oraz ich synów. Kolekcja namalowanych na tarczach wizerunków wisi wewnątrz Twierdzy. Artybuty Hełmy - historyczni wikingowie nie nosili hełmów takich, w odróżnieniu od powieści i filmów, których niemal wszyscy bohaterowie noszą na głowach metalowy hełm z przynajmniej jedną parą rogów. Bronie - najczęściej pojawiającymi się wśród wikingów broniami są topory, miecze czy włócznie, a także niezbędne do obrony tarcze. Do walki dystansowej historyczni wikingowie używali łuków. Statki - statki wikingów są zwane "drakkar", co dosłownie oznacza "smok". Nazwa wzięła się od smoczej głowy, wieńczącej dziób statku, która odpędzała na morzu duchy i potwory. Ciekawostki Filmy i serial Choć większość ukazywanych w serii wikingów to mężczyźni, w plemionach z pewnością znajduje się także wiele kobiet. Mimo, iż wikingowie teoretycznie żyją w czasach wczesnego średniowiecza, w serii często używają współczesnych określeń i słów (jak np. piły tarczowe). Według serialu pewne przysłowie wikingów brzmi: "Kiedy ci pieką na ruszcie przyjaciół, czujesz ogień na własnej skórze". Powieści Historyczni wikingowie prawdopodobnie odkryli Amerykę Północną już 500 lat przed Kolumbem. Według powieści Cressidy Cowell, dokonał tego klan Histeryków. Historia Kobiety wśród historycznych wikingów miały więcej praw niż w innych kulturach. Były to prawa do dziedziczenia majątku po mężu czy zmarłych bezpotomnie dzieciach, a nawet prawo do rozwodu. Historycznie hełmy wikingów nie miały żadnych rogów, posiadały za to osłonę na oczy, a wokół krawędzi hełmu zamocowana była kolczuga chroniąca szyję. Na co dzień noszono wełniane lub skórzane czapki. Mit dotyczący nakrycia głowy pochodzi z opery Wagnera pod tytułem "Pierścień Nibelunga". Dzieciństwo wikinga kończy się w wieku 12 lat. Według różnych źródeł dniem, w którym dbano o higienę, był dla wikingów piątek lub sobota. Przed bitwą obrzucali przeciwnika kamieniami i obelgami. Robili wszystko, aby przeciwnik tracił morale i robił więcej błędów. Można powiedzieć, że byli prekursorami wojny psychologicznej. Wikingowie stosowali wykałaczki, posiadali znacznie mniej dziurawych zębów niż inni ludzie żyjący w tamtym okresie. Wikingowie byli ściągani przez różnych władców Europy i służyli jako najemnicy od najczarniejszej roboty. Cesarze wschodniorzymscy (bizantyjscy) tworzyli z wikingów swoją gwardię - tzw. Gwardię Wareską, najbardziej elitarną jednostkę w Cesarstwie. Obecny stereotyp wikinga zawdzięczamy mnichom irlandzkim, których klasztory były najeżdżane przez wikingów. Jedną z typowych potraw wikingów była ryba, która przez kilka tygodni była zakopana. Jej odpowiednikiem jest Surströmming. Dołącz do nas w naszym dążeniu do oddzielenia mitu od rzeczywistości w poszukiwaniu idealnej podróży w zaświaty. Wszyscy znamy pogrzeby wikingów, prawda? Widzieliśmy to na ekranie: ciało – zazwyczaj wielkości małej góry, z brodą długą i wystarczająco bujną, by pomieścić kolonię dipperów – jest układane na łodzi wypełnionej rzeczami właściciela, które są razem wypuszczane w morze. Wtedy… wysoko w niebo wystrzeliwana jest płonąca strzała, która ląduje idealnie na statku. Natychmiast się zapala, spopiela szczątki i wysyła wodza w drogę do Valhalli. A może nie. Popiersie mitu Podobnie jak wiele z tego, co widzisz na ekranach dużych i małych, nie jest to do końca wierne życiu. Hollywood z pewnością ma talent do dramatyzowania i nie boi się sięgać po licencję na tradycję, by stworzyć spektakl. Część z tego, co widzimy na nordyckich pogrzebach w filmowej rozrywce, rzeczywiście ma w sobie element prawdy. Inne, jak zobaczymy, są czystą fantazją. Na wypadek, gdybyś nigdy nie próbował skremować ciała – ja nie próbowałem, więc skonsultowałem się z grabarzem – potrzebujesz dwóch rzeczy. Po pierwsze, potrzebna jest bardzo wysoka temperatura. Szukamy około 1,000C lub 2,000F, co nie jest wystarczająco gorące, aby stopić stal, ale wystarczająco gorące, aby stopić mosiądz lub aluminium. Ogień drzewny zazwyczaj pali się w temperaturze 400-600C, do 1,100F. To jest gorące, ale nie wystarczająco. Z kolei woda otaczająca łódź obniżyłaby temperaturę i prawie na pewno powstrzymałaby drewno przed osiągnięciem etapu węgla drzewnego. Po drugie, potrzebujesz co najmniej dwóch godzin tego stałego ciepła. Nie jest to możliwe do osiągnięcia przy niekontrolowanym ogniu drewna otoczonego wodą. Innymi słowy, jeśli ktoś próbuje Ci powiedzieć, że to się stało, to zdecydowanie się myli! To nie tylko dlatego, że było to niemożliwe, ale jak zobaczymy wkrótce, zniweczyłoby to cel użycia łodzi w pierwszej kolejności. Jeden ostatni drobny punkt – zapalenie statku pojedynczą płonącą strzałą? Tak, to nie jest możliwe bez dużych ilości jakiegoś rodzaju oleju napędowego. Wiemy, że Wikingowie byli zaawansowani, ale nie aż tak! Ważność rytuałów śmierci Śmierć, koniec życia, jest nieuniknioną częścią wszystkich kultur. Dlatego właśnie wiemy więcej o rytuałach pośmiertnych niż o wielu innych szczegółach historycznych. Rytuały pośmiertne mają za zadanie pomóc tym, którzy pozostali przy życiu, pogodzić się ze stratą. Wiele z nich przetrwało, choć często nieco zmodyfikowanych, przez wieki. Jak w przypadku wszystkich kultur, rytuały norweskie są ściśle związane z mitologią nordycką. Życie pozagrobowe jest nagrodą za dobrze prowadzone życie, gdzie zajmujesz swoją pozycję w niebiosach wśród Boga lub Bogów twojego systemu wierzeń. Dla wojowników Wikingów, którzy zginęli w bitwie, istniały dwa możliwe miejsca przeznaczenia – Valhalla i Fólkvangr. Mit mówi, że bogini Freja, władczyni Fólkvangr, wybiera tych, którzy do niej dołączają, zanim reszta uda się do Valhalli Odyna, niesiona przez Walkirie. Nie mam żadnego kategorycznego dowodu na to, że tak się nie dzieje, więc przyjmijmy to do wiadomości! Dla uproszczenia, będę się teraz odnosił do Valhalli jako obejmującej obie destynacje. Więc, dla Wikingów, głównym celem rytuałów pogrzebowych było przygotowanie ciała do wejścia do Valhalli. Celem jest wyposażenie ich w długie i szczęśliwe życie pozagrobowe, ze wszystkimi atrybutami, którymi cieszyli się w swoim śmiertelnym życiu. To pozwala Bogom zobaczyć ich status, gdy przybywają, aby mogli być odpowiednio traktowani. Przygotowuje to również na Ragnarok, ponieważ jeśli kiedykolwiek zostaniesz przywrócony do życia na bitwę pod koniec dni, prawdopodobnie będziesz potrzebował przynajmniej miecza! Teraz, gdy rozwaliliśmy mit o unoszącym się stosie pogrzebowym i dowiedzieliśmy się, dlaczego potrzebujemy rytuałów, możemy przejść do tego, co faktycznie się wydarzyło. Kremacja Większość Wikingów została skremowana. Później, prawdopodobnie z powodu wpływów chrześcijańskich, nienaruszony pochówek stał się bardziej powszechny, ale przez większość ich historii, kremacja była powszechna. Odbywało się to na stosie pogrzebowym – ogromnym ognisku, które jest specjalnie zbudowane z grubych, ciężkich, gęstych materiałów potrzebnych do osiągnięcia wymaganej temperatury, o czym rozmawialiśmy wcześniej. Pod stosem powstawały również ogromne ilości dymu, do czego zachęcano tych, którzy brali w nim udział, ponieważ wierzono, że dym pomaga przenieść ich do Valhalli. Myślałem, że to zadanie Walkirii, ale chyba nikt nigdy nie powiedział, że rytuał i mitologia są spójne! Faktycznym celem dymu w ognisku jest zwiększenie temperatury. Dym zapala się i spala goręcej niż samo drewno. To z kolei oznacza, że drewno może zamienić się w węgiel drzewny, który spala się jeszcze goręcej i przekracza naszą magiczną granicę 2000F. Rytuały pogrzebowe Wikingów Po kremacji, Wikingowie najprawdopodobniej zostali pochowani. Możliwe, że niektórzy z nich wyrzucali swoje szczątki na dno. Trudno byłoby znaleźć na to prawdziwy dowód, ale nie znaleziono żadnego z tego, czego moglibyśmy się spodziewać. Wiemy ze znalezisk archeologicznych, że każdy był pochowany wraz z Grave Goods – dobrami, które odpowiadały jego statusowi. Nie jest do końca jasne, czy dobra grobowe byłyby kremowane razem z ciałem, czy chowane osobno, choć najbardziej prawdopodobna wydaje się kremacja razem. Dobra te zawierałyby broń, ofiarowane zwierzęta i inne dobra doczesne, które mogłyby się przydać w Valhalli. Co ciekawe, broń pochowana wraz ze szczątkami była zawsze złamana. Przeważnie wierzono, że dusza wojownika jest związana z jego bronią, więc jej złamanie zapewniało ostateczny koniec. Zniechęcało to również do okradania grobów, gdyż każda broń byłaby bezużyteczna. Dobra grobowe często zawierały również niewolników lub niewolnice, a w niektórych przypadkach wdowa decydowała się na złożenie w ofierze, by dołączyć do męża w podróży do Valhalli. Pogrzeby miały zazwyczaj formę tumuli lub kurhanów – kopców usypywanych nad ciałem, a nie dołów wykopanych w celu jego pochówku. Jest to dość praktyczna konieczność. Średniowieczna Skandynawia nie była szczególnie ciepłym miejscem, a ziemia była zamarznięta i trudna do kopania przez dużą część roku. Więc, kopanie sześć stóp w dół? Not gonna happen. Pogrzeby okrętowe Wiele pochówków miało kształt okrętu, wykonanego z kamienia lub oznaczonego kamieniem. Znaleziono większość innych kształtów, jakie można sobie wyobrazić, takich jak trójkąty, prostokąty itp., ale statki, lub duże owale, są najczęstsze. Osoby o bardzo wysokiej randze byłyby pochowane w prawdziwym statku. Nie w ogromnym statku morskim przeznaczonym do przewożenia legionów za ocean, ale w małej, osobistej łodzi. Zostałyby one wypełnione wynikami kremacji, a następnie odholowane na miejsce i przykryte kamieniami i ziemią, tworząc grób. Wbrew temu, co sądzi większość ludzi, w przypadku pochówku na statku, statek nie stanowiłby części stosu kremacyjnego. Znaleziono wiele bardzo dobrze zachowanych szczątków pochówku i żaden z nich nie zawierał zwęglonego drewna lub węgla drzewnego, które byłyby obecne gdyby były miejscem kremacji. Czy pogrzeby Wikingów są legalne? Jest to jedno z najczęściej zadawanych pytań, zarówno w sieci jak i do rzeczywistych przedsiębiorców pogrzebowych. Jeśli mówimy o hollywoodzkim pogrzebie – gdzie kończymy ze źle wyrzeźbionym ciałem, które prawdopodobnie wyrzuca się na brzeg – to odpowiedź brzmi dość stanowczo nie! A przynajmniej tak daleko, jak mogę powiedzieć. Nie mogę znaleźć żadnych dowodów na to, że jakikolwiek kraj z linią brzegową legalnie pozwala ludziom podpalać ciała i pozwalać im dryfować w morzu. Pochówek na morzu jest legalny w pewnych okolicznościach, z zastrzeżeniem różnych zasad. Zasady dotyczące tego, co jest legalne na wodach międzynarodowych, są również trudne do ustalenia, ponieważ technicznie rzecz biorąc, wszystko idzie w parze. Jednym z kompromisów może być kremacja, a następnie wysłanie części lub całości prochów na małej tratwie, która się pali. Rozsypanie prochów na morzu jest całkowicie legalne, choć ludzie mogą chcieć poinformować straż przybrzeżną, że wysyłają mały płonący statek na otwartą wodę… tak na wszelki wypadek! Prawdziwe pogrzeby Wikingów, jednakże, są całkowicie legalne. Możesz zostać odpowiednio skremowany – chociaż twoje krematorium może mieć ograniczenia co do przedmiotów, które możesz mieć przy sobie w tym czasie, więc może nie ze zwierzętami ofiarnymi! Po skremowaniu możesz zostać pochowany w kurhanie w kształcie statku – wraz ze zwierzętami ofiarnymi, które tak bardzo chcesz mieć – gotowy do Valhalli. Co jest potem? Dla zmarłych jest życie pozagrobowe. Dla żywych – alkohol! Siódmego dnia po śmierci odejście jest wyznaczane przez sjaund, napój pogrzebowy i ucztę, której jest częścią. Spadkobiercy nie mogli ubiegać się o spadek, dopóki nie wypili pogrzebowego ale. Majątek był dzielony na trzy sposoby – jedna trzecia szła na ubranie pogrzebowe zmarłego, jedna trzecia na napój pogrzebowy i jedna trzecia trafiała do spadkobiercy lub spadkobierców. Dziedziczenia były często wskazywane przez duże kamienie runiczne. Several of the large runestones in Scandinavia indicate an inheritance such as the Hillersjö Stone in Sweden which tells of a woman who came to inherit from her children and grandchildren. Są one uważane za ważne dokumenty z epoki. Kamień runiczny Tune, z Østfold w Norwegii, jest uważany przez niektórych za wskazujący na dziedziczenie majątku przez trzy córki mężczyzny. Pochodzący z V wieku, wielu uważa, że jest to najstarszy skandynawski dokument dotyczący prawa kobiet do dziedziczenia. Prawdziwe konto pogrzebów wikingów? Ta ostatnia sekcja będzie trochę hardcorowa, więc jeśli chcesz ją pominąć, to w porządku. Wiedzcie tylko, że według tej opowieści moralność Wikingów nie przetrwałaby współczesnego badania! Jedna relacja z pogrzebu Wikingów pochodzi od arabskiego muzułmanina z X wieku o nazwisku Ahmad ibn Fadlan. Według Fadlana, zmarły wódz został złożony w tymczasowym grobie na 10 dni, wraz z sokiem z winogron, który miał sfermentować na czas pogrzebu, aby dać czas na uszycie nowych ubrań do pochówku. Poszukiwano ochotnika spośród jego niewolników i zaoferowano dziewczynę, jak to było najwyraźniej w zwyczaju. Poczęstowano ją odurzającymi napojami, podczas gdy ona śpiewała radosne piosenki. Gdy nadszedł czas, łódź wodza została wyciągnięta na brzeg, a w środku ustawiono łóżko. Jego ciało zostało wykopane wraz z alkoholem pogrzebowym, a on sam został ubrany w nowe szaty. Położono go na łożu i otoczono chlebem, mięsem i owocami na drogę. Zabito psa, dwa konie, dwie krowy, kurę i koguta, aby mu towarzyszyły. W międzyczasie dziewczyna-niewolnica chodziła od namiotu do namiotu, odbywając stosunki płciowe ze wszystkimi innymi wodzami. Wierzono, że nasienie mężczyzn niesie esencję życia. Niewolnica była następnie zabierana na statek, na którym leżał wódz, gdzie dochodziło do kolejnych stosunków, po czym była duszona i zadźgana na śmierć. Po wykonaniu tych czynności statek był podpalany, a okoliczni mieszkańcy dokładali do niego drewna. Następnie nad popiołami zbudowano okrągły kurhan. Prawda czy fikcja? Jak widać, relacja ta różni się od tego, co wiemy z archeologii w Skandynawii, ale to niekoniecznie oznacza, że jest nieprawdziwa. Najbardziej kontrowersyjną kwestią nie jest to, czy pogrzeb odbył się zgodnie z planem – tyle się uważa – ale tożsamość wodza i to, skąd pochodził. Podobno był członkiem Rūsiyyah, powszechnie uważanej za skandynawską Ruś na nadwołżańskim szlaku handlowym. To jest dalekie od jasności i podczas gdy niektóre aspekty konta dzielą więcej niż przelotne podobieństwo z praktyką norweską – i zawierają aspekty, które są unikalne dla kultury skandynawskiej – inne są albo praktykowane powszechnie, albo są całkowicie różne od praktyki norweskiej. W każdym razie jestem pewien, że wszyscy jesteśmy zadowoleni, że pogrzeby zmieniły się bardzo na przestrzeni lat! Według stereotypów wikingowie byli rosłymi mężami z długą, gęstą brodą, hełmem o dwóch rogach i toporem w ręce. Uwielbiali chaos, walkę i plądrowanie okolicznych ziem. Zachowywali się barbarzyńsko, wręcz jak zdziczałe zwierzęta. Tak przynajmniej mówi się do dziś. Ile jest w tym prawdy? Czy owe założenia są zasadne? Po części tak, po części nie. Wikingowie faktycznie lubili łupić, lecz ogólnie rzecz biorąc, w towarzystwie zachowywali się nad wyraz przyzwoicie. Ich wielkie podróże przyczyniły się do rozwoju i ucywilizowania niektórych obszarów, a osiągnięcia techniczne nadal zapierają dech w piersi. Trzeba jednak zaznaczyć, że nie każdy człowiek północy był wikingiem. To określenie ściśle wiązało się z wojownikiem, który wyruszał w zamorskie wyprawy, aby podbijać nowe ziemie. Wygląd zewnętrzny Stereotypy oczywiście miały wpływ na postrzeganie prawdopodobnego ubioru wikingów. Wyobrażano ich sobie jako ludzi odzianych głównie w ciężkie, ciemnokolorowe materiały i stroniących od ozdób. Wiele źródeł historycznych donosi jednak, że Normanowie umiłowali sobie jasne, barwne, lekkie tkaniny, wstążki tudzież elementy wykorzystywane w celach dekoracyjnych. Mężczyźni nosili gęste, pokaźne brody oraz starannie splecione wąsy z wygolonymi policzkami. Najważniejsze jednak były długie i zadbane włosy. Jeśli chodzi o kobiety, ubierały się w lniane koszule sięgające ziemi oraz jednomateriałową spódnicę, rozciętą z przodu, zamocowaną przy pomocy szelek z ozdobionymi klamrami przyczepionymi na wysokości piersi. W tym ubiorze zaszło wiele zmian po zderzeniu z kulturą chrześcijańską, która wykluczała tak wyzywające jak na tamte czasy stroje. Społeczność źródło: Społeczeństwo wikingów dzieliło się na trzy grupy: niewolników, ludzi wolnych oraz zamożnych. Niewolnicy – zazwyczaj jeńcy wojenni – stanowili dużą część wspólnoty. Na ludzi wolnych składali się wszelcy kupcy, rzemieślnicy, chłopi, a także wojownicy. Wśród najmożniejszych można wyróżnić królów oraz wodzów zawdzięczających sławę i pieniądze przede wszystkim łupom wojennym. Po 1050 roku rządy w niektórych krajach Normandzkich przejęli władcy, co skutecznie zaczęło wypierać wolne wiece zwane tingami, na których każdy wolny mężczyzna miał prawo głosu. Wydawać by się mogło, że w tak dawnych czasach kobiety miały niewiele do powiedzenia. Nic bardziej mylnego! Płeć piękna w kulturze wikingów szczyciła się zaskakująco dużą liczbą praw w porównaniu z całym światem w tamtym okresie. Normanki były niezależne. Podczas nieobecności mężów samodzielnie zajmowały się prowadzeniem gospodarstwa, a kiedy wyruszały razem z nimi na podboje, po walkach często pomagały w odbudowie obozów czy miast. Ponadto ich małżeństwa nie były aranżowane, same wybierały mężczyznę, z którym spędzą resztę życia. Gdy nie traktowano ich należycie, mogły ubiegać się o rozwód, co – jak na tamte czasy – zdarzało się rzadko. Mogły również dziedziczyć. Nadzwyczajne jest to, że wśród wojów można było odnaleźć wiele kobiet, co pokazuje, jak wiele swobody miały kobiety w tamtejszym społeczeństwie. Co zawdzięczamy wikingom? źródło: Wikingowie rozwinęli handel w Europie, a po upadku Rzymu zaczęli przecierać nowe szlaki. Dzięki temu nowe rozwiązania technologiczne szybciej i łatwiej docierały w różne zakątki świata. Mimo że nie tylko Normanowie przyczynili się do tak intensywnego rozwoju, przypisuje się im znaczną część zasług. Byli dużo bardziej mobilni niż inne ludy, a ścieżka ich kontaktów sięgała wielu setek kilometrów, co znacznie ułatwiło popularyzację niektórych wynalazków. Można powiedzieć, że w pewien sposób zjednoczyło to Europę. Nie była ona tak silnie zintegrowana od złotego wieku cesarstwa. Dzięki wikingom nastąpił szybszy rozwój niektórych regionów Anglii. Przyczynili się oni do większego ucywilizowania tamtych terenów. Rozrywka Choć uchodzili za groźnych i strasznych wojów, nie pogardzali dobrą zabawą. Wikingowie umiłowali sobie spędzanie wolnego czasu na świeżym powietrzu. Szczególnie lubili uprawiać sporty – wyścigi wioślarskie, łucznictwo czy zapasy. Ich codzienność wymagała dużej sprawności, lecz nie zajmowali się tylko rozwojem fizycznym. Podobno ich rozrywkę stanowiły również gry planszowe, w tym jedna podobna do współczesnych warcabów. Ponadto prowadzili bujne życie towarzyskie i uwielbiali wszelkiego rodzaju zabawy zakrapiane alkoholem. Bogowie źródło: Bogate wierzenia oraz obrządki towarzyszyły wikingom przez lata. Mitologia nordycka to niezwykle ciekawy i rozbudowany temat. Można bez wahania stwierdzić, że jest bogata, barwna oraz złożona, lecz niewiele historii jej dotyczących się zachowało. Mamy tylko skrawek informacji i materiałów, które z biegiem lat po prostu znikały. Wiemy jednak, że wierzyli w bogów odpowiedzialnych za poszczególne zjawiska w przyrodzie i życiu codziennym. Czczono ich oraz składano im ofiary. Dzięki temu świat utrzymany był w równowadze, a także dostatku. Ważną rolę spełniali również szamani komunikujący się poprzez magię i czarnoksięstwo z bytami nadprzyrodzonymi. Wszelkiego rodzaju obrządki przeprowadzał król, wódz lub wyznaczony człowiek na farmie osoby najważniejszej w okolicy. Oprócz zbiorowych rytuałów często kultywowano religię w poszczególnych domostwach w bardziej osobisty sposób. Często wierni mieli szczególne upodobania do określonych bogów, nie da się jednoznacznie stwierdzić, które z nich darzyli największą czcią. Wielu z nas, za sprawą popkultury, znany jest Asgard zamieszkany przez Asów, czyli jednego z dwóch rodów bóstw. Rządzili oni światem po zwycięskiej walce i wygnaniu Wanów. Najwyższe miejsce w panteonie zajmował Odyn. Sprawował władzę nad wszystkim niczym król. Jego żona Frigg, bogini miłości, opiekowała się małżeństwami, patronowała również bogactwu. Jednym z ich synów był Thor, który trzymał pieczę nad piorunami i burzą. Pochówek źródło: Mówiąc o wikingach, nie można zapomnieć o ich pochówkach, które w popkulturze przedstawia się w spektakularny sposób. Jak wyglądały naprawdę? Najpopularniejszym sposobem chowania zmarłych było układanie ich na łodzi oraz podpalanie całości. Składano wtedy zmarłemu dary oraz ofiary zgodnie z jego statusem społecznym. Na powstałym po spaleniu kopcu układano kamienie i tworzono prowizoryczny nagrobek, który miał oznaczyć to niezwykłe miejsce. Jak w wielu dawnych religiach nieboszczyk otrzymywał pewnego rodzaju wyprawkę zapewniającą godne życie pozagrobowe. Niewolników wkładano do zwykłych dziur w ziemi, co miało zapobiec zmartwychwstaniu. Wierzono także, że mogli być oni przydatni i usługiwać swoim właścicielom w krainie zmarłych. W stosie pogrzebowym bogatszych ludzi znajdowała się broń, sprzęt do jazdy konnej oraz narzędzia związane z profesją wykonywaną za życia, ewentualne przyrządy, aby zmarły mógł samodzielnie tworzyć rozmaite przedmioty. Wikingowie często jednak odchodzili od wielu zasad i swobodnie przyjmowali wpływy rozmaitych kultur. Stąd u Normanów na przykład w biżuterii pojawiły się krzyże. Wpływom uległy również rozmaite rytuały związane z pochówkiem. Dlatego często w historycznych miejscach pogrzebów można odnaleźć ślady obrzędów chrześcijańskich oraz pogańskich. Śmierć przerażała wikingów. Wierzyli we wstawanie z grobu, zjawy i upiory, dlatego ważne było dla nich ostateczne pożegnanie się z nieboszczykami, stąd również wzięła się tradycja spalania zwłok na statku. Zmarły zostawał ponownie zabity, by nie wrócił do życia (można było również pozbawić go głowy lub wbić kołek w serce, co brzmi podobnie do podań o wampirach). Brutalne tradycje Istnieją materiały ukazujące pogrzeb jednego z wodzów wikingów jako rytuał pełen brutalności. Ibn Fadlān, świadek takiego obrządku, opisał wykorzystywanie młodej kobiety, która zdecydowała się umrzeć ze swoim panem. Nieboszczyk był zamożnym i wpływowym mężczyzną. Za sprawą aktów seksualnych miał nabrać sił przydatnych w zaświatach. Na koniec dziewczyna – złożona na łożu w łodzi, obok swojego pana – została brutalnie zabita, a całą konstrukcję podpalił najbliższy męski krewny wodza. źródło: Jak już wyżej wspomniano, wikingowie wyróżniają się większą liczbą cech niż tylko groza, którą budzili wśród innych ludów, i bez dwóch zdań informacje zawarte w tekście są tylko wierzchołkiem góry lodowej. Jest to bardzo obszerny temat, napisanie o nim krótkiego artykułu, który opowiedziałby o wszystkich aspektach codziennego życia Normanów, graniczy z niemożliwością. W związku z tym zachęcam do zagłębiania się w świat ludów Północy, gdyż stanowi on niewątpliwie fascynujący obszar historyczny. Źródła: Vingor i Einar jechali na czele grupy posłów, za nimi jechał wóz wypełniony podręcznymi przedmiotami niezbędnymi do życia w podróży i podarkami od króla Gorma. Za wozem, powożonym przez niewolnika, którego Harald przed wyprawą podarował Vingorowi, jechało jeszcze siedmiu konnych wojów, samych wypróbowanych towarzyszy Vingora z jego wypraw. Drużyna nie mogła być za duża, żeby nie sprawiać wrażenia, że to wyprawa wojenna, nie mogła też być za mała, żeby można się było w razie czego bronić. Koniecznie zaś musiało ich być dziewięciu, bo dziewiątka to była szczęśliwa cyfra dla wszystkich wikingów. Wśród nich byli też dobrze znani Einarowi Swen Włochacz i Leif Koniokrad, jak również wcześniej nigdy przez niego niewidziani:– Gylve z Hedeby, który dziecięciem będąc, wychowywał się u swego wuja kowala, stąd też uchodził za wielkiego znawcę mieczy,– Skeggi Tropiciel, jak wskazywał jego przydomek, wytrawny myśliwy,– Ingolf Bez Zarostu, mąż liczący już sobie trzydzieści kilka zim, ale nie posiadający brody, jedynie jakieś kilka luźnych kępek włosia na twarzy, co wśród ludzi Pólnocy było czymś zupełnie niespotykanym,– Hrolf Dwubarwny, zwany tak z powodu cechy, rzucającej się każdemu, kto go spotykał po raz pierwszy, bardzo w oczy, a mianowicie jednego oka niebieskiego, a drugiego brązowego,– Obland z Mercji, który jako jedyny z drużyny Vingora, nie był urodzony w Danii, a przybył na dwór w Jelling kilka zim wcześniej jako skald, szybko jednak zjednał sobie i Vingora, i Haralda nie tylko zdolnościami śpiewaczymi i poetyckimi, ale też bystrością umysłu i wielką odwagą w boju,W podróży byli już ponad dwa tygodnie, bo zajechawszy do grodu, zwanego Stargardem Wagryjskim, gdzie Vingor spodziewał się spotkać obodryckiego księcia Nakona, dowiedzieli się, że ten wyruszył do Radogoszczy na spotkanie z innymi władcami słowiańskimi, albowiem obecnie pokój nastał pomiędzy obydowma wielkimi związkami plemiennymi, zamieszkującymi Połabie, Obodrytami i Wieletami. Nie zastanawiając się wiele, Vingor podjął decyzję, że on poselstwo wypełnić musi, bo arcyważne rzeczy ma do przekazania Nakonowi od króla Gorma i królewicza tak droga ich zawiodła na ziemie wieleckiego plemienia Redarów, do Radogoszczy, grodu słowiańskiego, zwanego też Retrą, w którym miejsce swe miała największa na Połabiu świątynia boga Radogosta, czczonego nie tylko przez samych Redarów, ale też Obodrytów, Stodoran, Polan, Ranów, Lubuszan, Wolinian i jeszcze kilka pomniejszych słowiańskich czasie wyprawy, czy to jadąc obok siebie konno, czy siedząc wieczorami przy ognisku, Vingor i Einar dużo rozmawiali, dzięki czemu ten drugi mógł wiele wiedzy o świecie przyswoić sobie od starszego dużo opowiadał Einarowi o tym, jak w tej chwili wygląda świat dookoła Danii, jak w ich własnym królestwie coraz więcej zależy od Haralda, bo stary król Gorm odsuwa się powoli od rządzenia państwem, chcąc jak najwięcej czasu spędzać ze swą ukochaną, równie jak on leciwą i schorowaną rzecz się miała wśród Obodrytów i Polan, dużych, bogatych i wojowniczych plemion pierwsi, nadal jeszcze rządzeni przez Nakona, głośno wyrażali pewność, że powoli będzie on ustępował miejsca swemu synowi Mściwojowi, a ci drudzy czekali, kiedy ich książę Siemomysł, zanim przeniesie się w zaświaty, ogłosi któregoś ze swych czterech synów władcą, choć tak naprawdę dwa imiona tylko wymieniano: Dobrogost i wiedzą o takich politycznych sprawach Vingor uczył też Einara mowy Słowian, która, jak tłumaczył, choć u poszczególnych plemion różniła się nieco, to jeśli już dało się z jednym plemieniem dogadać, to i inni byli w stanie zrozumieć.– Tak i pośród naszego ludu – tłumaczył Vingor – są przecie różnice w mowie pomiędzy nami, wikingami z Danii, a tymi ze Szwecji, których dawniej zwało się Swionami, a teraz częściej mówi się o nich jako o Szwedach. Trochę inaczej mówią też Waregowie z Rusi, trochę inaczej mieszkańcy norweskiej ziemi. Ale z każdym z nich przecie dogadujemy się bez problemu, jakże inaczej wyzwałbyś Brynjolfa na bój śmiertelny? – mówiąc to Vingor, zarechotał rubasznie – Czasem wojujemy przeciw nim, ale też nieraz jeździmy wspólnie na wyprawy do zachodnich krain, mowa nasza podobna i obyczaje, a i do bogów wspólnych się wielce był ciekaw świata, dlatego chłonął wiedzę chętnie i postępy robił niemałe, co z kolei cieszyło niezmiernie tej chwili jednak jechali cicho, nie rozmawiając, co jakiś czas tylko któryś koń jęknął od wysiłku, ptak zakwilił nad ich głowami, oni sami jednak nie odzywali się do siebie, obydwaj zatopieni w swoich dni przed wyjazdem z wioski minęło Einarowi na przygotowaniach do wyprawy, ujeżdżaniu Mocarza, przeglądzie uzbrojenia i innych tego rodzaju na nich próbował skupić uwagę, choć przez głowę przebiegały mu stada najdziwniejszych myśli. Nigdy wcześniej tego nie doświadczył, uczucie miłości nie było mu dotąd znane i sam nie wiedział, dobrze czy źle to, że żona odciągała jego umysł od zajęć godnych objęła gospodarstwo na całego, wraz z Frigerdą codziennie sprzątały obejście, karmiły zwierzynę i gotowały strawę. Widać po niej było nie tylko pracowitość, ale i rozwagę i doświadczenie życiowe. Wieczorem bez żadnej namiętności oddawała się Einarowi, on korzystał z tego ochoczo, choć czuł, że nie tak powinno być pomiędzy nimi. Widział nieraz, jak wojownicy żegnali się ze swymi żonami, czy ulubionymi niewolnicami, te tonęły we łzach, całowały ich namiętnie, szeptały do ucha, a czasem nawet nie bacząc na to, że ktoś widzi i słyszy, obiecywały wiele upojnych nocy, kiedy już ukochany wróci. Przywilejem młodości jest jednak radość życia, a że i usposobienie Einara było pogodne, tak odganiał złe myśli, jak tylko mógł. Już rano myślał o wieczorze, nie mogąc się doczekać, kiedy znów posiądzie swą piękną żonę. I choć widział, że Silje zupełnie na tym nie zależy, a oddaje mu się, ot tak, z małżeńskiego obowiązku, to cieszył się tymi chwilami, bo było to dla niego nowe i takie piękne, takie przyjemne. Starzy wojownicy nie mówili zwykle o miłości, to był raczej przywilej niewiast i przez to Einarowi wydawało się takie niezbyt męskie, żeby przyznawać się do takich mdłych uczuć, ale gdyby miał szczerze powiedzieć, to kto wie, może tak sobie właśnie wyobrażał odjazdem Silje pożegnała go równie chłodno, jak przyjmowała go w łożu, z niezmiennie posępnym wyrazem twarzy powiedziała jeno, że będzie się modliła do Thora i Odyna, aby mieli go w swej opiece podczas całej sobie teraz to smętne pożegnanie, wdychając powietrze świerkowego lasu, którym jechali, kiedy nagle jego Mocarz zarżał głośno, a po nim inne konie również rżeć zaczęły, a i strzyc uszami przy tym.– Na coś się zanosi, konie niespokojne – mocny głos Vingora przeciął leśną ciszę – Uwagę dawajcie po krzakach, czy tam się kto nie czai. Wielecka świątynia niedaleko, raz już w niej byłem, poznaję dalej, nie marząc już o domowych pieleszach, ale bacząc uważnie na otaczający ich las, który już zaczynał rzednąć coraz bardziej, ukazując lekko pagórkowaty teren, porośnięty z rzadka krzewami dzikiej róży, malin i małych brzózek. Kiedy już wyjechali z lasu całkowicie, ujrzeli stado bydła pasące się pod opieką kilku wyrostków, obserwujących ich małą karawanę spode kundli rzuciło się ku wikingom z głośnym ujadaniem, ale najstarszy z pastuchów zawołał je donośnie, a te nie widząc też, żeby jeźdźcy rzucili się do ucieczki, zawróciły ku swym panom, najwidoczniej zawiedzione, że nie będzie pościgu. Jechali więc jeźdźcy dalej, rozglądając się bacznie daleka usłyszeli pohukiwanie sowy, a w kilka mrugnięć oka później drugie, w znacznym oddaleniu.– Prawda, że ku zmierzchowi coraz bliżej, ale słońce jeszcze na tyle wysoko na niebie, że naszych cieni nie widać – rzekł Einar do Vingora – a tu już sowy pohukują? Dziwny to kraj.– Nie kraj to dziwny, choć nie przeczę, ludzie inni, mowa inna i obyczaje – odpowiedział Vingor ze śmiechem – ale sowy takie same, za to ręczę. Tak samo, jak za to, że kiedy las zaczął rzednąć, zaczęto nas obserwować. Obserwują nas nadal, co wcale nie jest dziwne. Do Radogoszczy wiodą szlaki z różnych stron, wiele plemion oddaje tu cześć Radogostowi, kapłani tutejsi zbierają niemałe daniny od tych, którzy tu modlić się przyjeżdżają. A często też odbywają się tutaj zjazdy władców słowiańskich, takie jak ten, który właśnie będziesz miał okazję zobaczyć. Muszą więc tutejsi mieć się na baczności, nie jest to nic dziwnego.– A skoro zjawiają się tu wodzowie różnych plemion, to jeden drugiego nie wyzwie na pojedynek albo i nie zakłuje nożem po pijanemu? – pytał Einar.– Nie, nigdy się coś takiego nie zdarzyło – odrzekł Vingor – ziemia ta uważana przez nich wszystkich jest za świętą. I choćby spotkali się w tym miejscu najzagorzalsi wrogowie, choćby patrzeć na siebie bez odrazy nie mogli, to wiedz, Einarze, że żaden z nich nie pohańbi tego świętego miejsca krwią. Gdyby tak się nawet zdarzyło, to byłby on przeklęty i sami jego poddani wyrzekliby się go, a pognali od siebie precz, jak się psa odgania.– Niezwykłe to, Vingorze, co prawisz – Einar chłonął kolejną, życiową naukę – dobrze jednak, że takie sobie miejsce ustanowili, bo dzięki temu mają gdzie rozstrzygać spory i omawiać sprawy wielkiej wagi dla ich plemion.– Bystry jesteś – Vingor pochwalił młokosa – tak właśnie się sprawy mają. Wiemy już, że będzie tu Nakon ze swym synem Mściwojem, bratem Stojgniewem i synem Stojgniewa Żeliborem, bacz na nich, stary Nakon to mądry władca, rządzi swym ludem od dawna, rządzi twardo i mądrze i tylko jemu Obodryci zawdzięczają, że jeszcze nie są niewolnikami Sasów, których ziemie otaczają ich od zachodu i południa, a jedynie trybut roczny płacić im muszą. Zadanie twoje takie, kiedy ja będę zajęty rozmowami z Nakonem i innymi władcami Słowian, ty obserwuj dokładnie wszystko, co widzisz dookoła, ucz się jak najwięcej o tym ludzie, który zobaczysz, i nadsłuchuj z każdej strony. Haralda bardzo ciekawi, jak między Obodrytami mają się sprawy dziedziczenia po Nakonie, czy jego następcą zostanie Mściwój, czy raczej młodszy brat Nakona, Stojgniew, tak samo bitny i dzielny wojownik jak Nakon, ale nie dorównujący mu w politycznych uzdolnieniach. Wedle tego, co Harald i król Gorm wiedzą, Słowianie chcą wykorzystać to, że potężny, saski król Otto zebrał całą swoją armię i wojska swych wasali, aby ruszyć na południe przeciw Węgrom, którzy pustoszą jego ziemie corocznymi najazdami, a wtedy słowiańskie plemiona z Połabia, prawie wszystkie trybut Ottonowi płacące mogą zerwać się do powstania, tak jak już w przeszłości czynili. O tym wszystkim musimy się wywiedzieć, ty i rozmawiając, dojechali do niewielkiej, ale płynącej dość głębokim jarem rzeczki, przecinającej pagórkowate pustkowie. Nad rzeczką zbudowany był mostek z drewnianych bierwion, niewiele myśląc, wikingowie wjechali nań. Kiedy cała ich karawana była już na jego środku, po obydwu stronach rzeczki krzaki jakby ożyły, bo zza nich powyskakiwali biednie dość odziani ludzie. Żaden z nich nie miał zbroi ani kolczugi, nagie ich torsy narzucone były tylko skórami lisów, wilków czy borsuków, na nogach mieli łapcie plecione z łyka i portki lniane. Każdy miał dzidę i mały toporek, a na plecach niektórych były też łuki i kołczany pełne strzał.– Witajcie, dobrzy ludzie – zawołał gromko Vingor w języku Słowian, nie zdradzając ani strachu, ani zaskoczenia – przybywamy do waszej wielkiej i wspaniałej świątyni w pokojowych zamiarach, na takowe też przyjęcie z waszej strony liczymy.– Może my i dobrzy ludzie, ale na pewno nie dla was, gównojady – chrapliwym i pełnym gniewu głosem odezwał się lekko przygarbiony, stary wojownik, którego mocno posiwiała głowa z racji gęstych i kędzierzawych kudłów bardziej przypominała kłąb wełny czy łeb niedźwiedzi niż ludzką głowę – a wasze pokojowe zamiary to my mogli już nieraz i nie dwa poznać.– Jako rzekłem, zamiary pokojowe mamy i z waszymi wodzami chcemy gadać – Vingor mówił mocno, twardo, jakby chcąc udowodnić, że się tej ciżby nie boi, tyle że mówiąc te słowa, niby od niechcenia położył dłoń na rękojeści miecza – pozdrowienia im wieziemy od naszego króla Gorma i jego syna Haralda.– Od Gorma, a więc Duńczycy – brudna twarz kudłatego barbarzyńcy nabrała jeszcze większej odrazy – najgorsi z wikingów, najbardziej okrutni. I jak Sasowie, nigdy nienasyceni bogactw.– Bogactwo każdemu miłe – Vingor roześmiał się głośno, ukazując dwa rzędy równych, białych i mocnych jak u wilka zębów – a czy bardziej okrutni jesteśmy my, czy wasze plemiona, to jeno nasi i wasi niewolnicy rozstrzygnąć by ruszył dwa kroki ku wikingowi, pochylając w ich stronę swą dzidę, ale zatrzymał się pod siłą potężnej łapy jednego z jednego kompanów, który postąpił za nim. Był to wysoki i silnie zbudowany wojownik, o bystrych oczach, krótkiej jasnej brodzie i długich, opadających luźno na szerokie ramiona włosach, nieco tylko ciemniejszych niż broda.– Draża trochę się z wami podroczył, ale nic to – rzekł Słowianin – Skoro macie poselstwo od duńskich władców, to możecie wjechać do Radogoszczy.– A jakich to waszych władców zastaniemy na miejscu? – zapytał Vingor i jednocześnie się przedstawił – pyta Vingor z Ribe.– Znać w tobie znacznego i roztropnego wojownika – skomplementował Słowianin jego odzywkę, nie odpowiadając na pytanie – powiedziemy was ku świątyni.– Draża – tu zwrócił się do starego woja, wciąż patrzącego wilkiem na duńskich przybyszów – pilnujcie tu dalej, ja pojadę z nimi do świątyni – jeśli ci tutaj to posłowie z Danii, to na przybycie więcej Duńczyków nie ma co liczyć, w przeciwnym razie nie mógłbym ci zaufać – po tych słowach słowiańscy wojownicy zarechotali jak trwało zamieszanie, niewolnik na znak Vingora odpiął od wozu luźnego konia i podstawił go Słowianinowi, który miał im towarzyszyć, w międzyczasie Vingor przetłumaczył Einarowi, o czym była rozmowa, a wtedy ruszyli okolica zaczynała się już wypłaszczać i znowu wjechali w las, dość gęsty, na lekko podmokłym terenie. Po drodze dowiedzieli się od Słowianina, któremu okazało się być na imię Lubomir, a którego mowę Vingor tłumaczył Einarowi, że stary Draża okrutnie nienawidzi Duńczyków, bo w młodych latach osiem zim spędził u nich jako niewolnik, po tym, jak najechano jego dowiedzieli się od Lubomira, że tak jak Vingorowi to się marzyło, był w Radogoszczy Nakon i syn jego Mściwój, więcej nawet, było także poselstwo Polan na czele z młodszymi synami księcia Siemomysła, Mieszkiem i Czciborem, jest też kilku innych pomniejszych wodzów.– Wielce mnie raduje spotkanie z Polanami – mówił Vingor do swych towarzyszy – to dzielny i bitny lud, a książę Siemomysł rządzi nim mądrze. Raz miałem okazję przeciw nim wojować, ledwie z życiem uszedłem, a wielu moich ziomków przeniosło się wówczas do Walhalli. Nie było po tej wyprawie ani łupów, ani wojennej sławy.– I my, Redarowie, przeciw nim stawaliśmy kilkakrotnie, częściej przegrywając, niż zwycięstwa odnosząc – opowiadał Lubomir – dlatego nasi wodzowie utworzyli związek plemion, inaczej pewnie już by nas Siemomysł podbił. Już jego dziad i ojciec dawali nam się we znaki, a on sam podbił kilka plemion z nami sąsiadujących, państwo przez niego rządzone zbliżyło się do nas więc niebezpiecznie. A już po synalku Siemomysła widać, że tęgi będzie wódz. Młokos to jeszcze, nie starszy niż ten tutaj – mówiąc te słowa, Lubomir wskazał na Einara – a już sławny. Sam już dowodził obroną ich głównego grodu przed Czechami, kiedy stary Siemomysł wyprawił się był przeciw Słowińcom, po tym zaś, jak się obronił, to jeszcze z częścią wojów z grodu wyszedł i kilka dni czeskich najeźdźców ścigał, wielu ich jeszcze wybijając i wielu do niewoli biorąc. Kiedy Siemomysł z północy wrócił, to mu Mieszko jeno ścięty łeb czeskiego dowódcy pod nogi rzucił. A do tego, kapłani nasi opowiadali, co wiedzieli od kapłanów polańskich, że do siódmej zimy swego życia Mieszko pozostawał ślepy jak nowo narodzone szczenię. A w dzień postrzyżyn dopiero, choć niektórzy gadali, że po co mu niby postrzyżyny, skoro ślepym będąc i tak wojownikiem nie zostanie, wzrok odzyskał. Największy wówczas kapłan w kraju Polan wytłumaczył to tak, że jak ten chłopiec na oczy przejrzał, tak i wszystkie plemiona słowiańskie powinny na oczy przejrzeć i pod władzę Siemomysła się oddać. Co też i kilka plemion, zwłaszcza tych najbliższych państwu Siemomysła, zrazu uczyniło. Póki co, nasi wodzowie, od ładnych paru lat żyją z nim w zgodzie, za przykładem księcia Nakona, który Obodrytom przewodzi, a przecie ich więcej jest niż nas Redarów, i bogatsi oni. Mimo to z Polanami wolą nie takich to rozmowach zleciała im podróż, a równo z zachodem słońca dotarli do północnej bramy wielkiego grodu, otoczonego wysokim na dwóch chłopa ostrokołem. Do bramy most nad fosą prowadził, kiedy już na niego wjeżdżali, Lubomir opowiedział się straży, tak że ta szybko bramę z prawdziwie podróżniczym zaciekawieniem rozglądał się dookoła. Miasto nie było tak wielkie ani bogate jak Hedeby czy frankijskie Rouen, które miał okazje widzieć, ale robiło wrażenie większej dzikości, jakaś tajemnicza aura wisiała w powietrzu, czegoś barbarzyńskiego, kręciło się mnóstwo, większość odziana skąpo i biednie, jak ci, co ich witali z Lubomirem i Drażą na czele, czasem tylko w tłumie pojawił się jakiś wojownik w kolczudze i hełmie, z mieczem czy toporem u przed kuźniami wykuwali, czy to miecze i saksy dla wojowników, czy to podkowy i lemiesze dla kmieci, kupcy zachwalali swe towary, z karczm wytaczali się pijani, ot miasto jak domy pobudowane były tu najczęściej z drewna bukowego lub dębowego, biedniejsze z grabu, olchy, a nawet wierzby. Szczeliny poutykano mchem lub gliną dla ochrony przed wiatrem, a w glinianych poszyciach dachów pozostawione były otwory do wypuszczania dymu z paleniska znajdującego się w przejechali przez miasto całe prawie, aż dojechali do bramy wschodniej, która wyprowadzała poza ostrokół nad brzeg niewielkiego jeziora o dziwnej, bo aż prawie czarnej toni. W tym miejscu okazywało się, że ten ostrokół, który właśnie przekroczyli, nie kończył grodu, a wewnętrzną granicę stanowił, poza którą był już teren należący do świątyni. Ta mieściła się na wysepce jeziora, przeciętego wpół przez ostrokół zewnętrzny, faktycznie wyznaczający granicę miasta. Ku świątyni wiódł most drewniany na palach. U samego wejścia nań stali strażnicy, z których jeden, usłyszawszy od Lubomira, kto i po co przyjechał, udał się do następnych strażników, pilnujących już samych wrót do świątyni. Z tamtych jeden wniknął do środka, jakiś czas go nie było, a wyszedłszy na zewnątrz, przekazał wieść temu pierwszemu. Ten zaś wrócił do przybyłych i rzekł w te słowa:– Przyjęci zostaniecie, dzisiaj jeszcze, czcigodni posłowie, ale poczekać musicie, bo wodzowie radzą teraz. Tymczasem, Lubomirze, zaprowadź posłów do karczmy Chwaliboga, każ przygotować spanie i strawę, tam nocować będą. Sam możesz wrócić na swe miejsce służby, posłów wezwiemy sami, kiedy wodzowie będą już przyjąć ich cofnęli się za ostrokół miejski, tam Lubomir wprowadził ich do karczmy, która za głównym swym budynkiem z paleniskiem i wielką izbą, pełną posilających się wojów, miała jeszcze kilka dobudowanych izb, do których wchodziło się prosto z te w środku żadnych wygód nie miały, jeno po dwie szerokie ławy do spania, na nich posłania ze skór borsuczych, lisich, wilczych i sobolich. W każdej z izb też ułożony był dodatkowo stos skór, w razie, gdyby dla którejś grupy gości miejsca na ławach nie starczyło i część musiałaby na glinianej polepie zarządził, że spać będą wszyscy w jednej izbie, bo choć są posłami, to tu wśród Słowian, nigdy nie są mile widziani i bezpieczniej będzie, jeżeli całą dziewiątką będą się mieli na oku. Co prawda, wybrali się w dziewięciu dlatego właśnie, że dziewiątka to u wikingów szczęśliwa liczba, ale kto wie, co złośliwy bożek Loki umyślił im na tę podróż. Tak czy inaczej, zakwaterowali się w jednej wieczerzy zaczęli grać w kości i popijać piwo, czekając na wezwanie do rozmów, ale że słońce już zaszło, wezwanie nie nadchodziło a oni podróżą już znużeni byli, to spać wreszcie dopiero, kiedy już śniadali, dotarł do nich posłaniec, że teraz dopiero mogą się zjawić w świątyni. Zbierali się więc czym prędzej, przeżuwając jeszcze ostatnie kęsy w drodze, bo spieszno im było, żeby swe sprawy zbudowana była z dobrego, dębowego drewna na dziwnym dość fundamencie, bo na niezliczonej ilości rogów turzych, żubrzych, jelenich spojonych wraz jakimś nieznanym spoiwem, tak że się wszystkie kupy trzymały i do tego utrzymywały jeszcze ciężar ścian. A ściany te i z zewnątrz, i wewnątrz świątyni pokryte były wizerunkami bogów i bogiń słowiańskich, czy to malowanymi, czy rzeźbionymi, mnóstwo ich jednak było i piękny tworzyły wzór. Wiele też na ścianach wisiało takich samych rogów, jakie tworzyły podwalinę pod samą świątynię, dodatkowo między nimi gęsto było od wiszących końskich samym środku świątyni uwiązany był kary, gruby koń, który donośnym rżeniem przywitał wchodzących wikingów. Przed jego stanowiskiem, na tyle daleko, aby nikogo nie mógł sięgnąć kopniakiem, siedzieli na zwałach końskich skór trzej sędziwi mężowie, na środku tliło się niewielkie ognisko, a po bokach w lekkim półmroku siedziało jeszcze kilku ludzi.– Jam jest Sobierad – odezwał się siedzący w środku przy stole – wódz i kapłan Redarów, po mej lewicy Gościsław, wódz i naczelny kapłan Chyżan a po prawicy zaś Domamir, który Czrezpienianom przewodzi. Nasze plemiona razem związek wielecki tworzą, razem się stanowimy i modlimy.– Jam jest Vingor z Ribe – Vingor wystąpił do przodu i odezwał się słowiańską mową – serdeczny druh królewicza Haralda, który tron Danii obejmie po królu Gormie, bo choć Gorm do tej pory cieszy się wielkimi łaskami bogów, wcześniej czy później odejść będzie musiał do krainy zmarłych.– Niech on tam się cieszy łaskami waszych bogów, ale lepiej nie wspominaj o nich tu, gdzie Radogostowi cześć oddajemy – żachnął się starzec, wcześniej Gościsławem nazwany przez Sobierada – Radogosta może to rozgniewać i karę okrutną zgotuje i wam, i twarz Vingora przeleciał wyraźny błysk gniewu, że ktoś śmie mu uwagę zwracać, nie dając jednak nic po sobie poznać, ciągnął dalej:– Dlatego też, czcigodni wodzowie, imion naszych bogów nie wymieniam, a jedynie o nich wspominam. Co, jak mniemam, waszemu potężnemu Radogostowi raczej nie może być powiedzieć, czy te słowa Vingora wywołały takie wrażenie, czy raczej to, że koń za plecami kapłanów wydał głośne pierdnięcie i opróżniać zaczął zawartość swych trzewi, dość, że chwila dłuższa minęła, zanim kapłani odezwali się znowu.– Mędrzec z ciebie, widać, i to mnie cieszy, że posłuje do nas od duńskiego następcy tronu taki bystry człek – Sobierad wrócił do rozmowy – zostawmy bogów sobie, dogadajmy się my tu między sobą, a bogowie niech swoje boskie sprawy rozstrzygają.– Dzięki stukrotne za te słowa, Sobieradzie – Vingor uśmiechnął się – przybywamy, aby porozmawiać z wami, wodzami Słowian, o pokoju między nami, który panuje i oby panował wiecznie. Chcemy też zapytać was, wiedząc o tym, że chcecie zrzucić z siebie obowiązek płacenia trybutu cesarzowi Ottonowi, czy nie ma potrzeby, abyście wśród nas pomocy zbrojnej szukali?Starzy wodzowie poszeptali coś chwilę między sobą, wreszcie Domamir, który z Vingorem do tej pory w ogóle nie rozmawiał, ozwał się w te słowa:– Prawdą jest, że powstaliśmy przeciwko naszym saskim ciemiężcom. I prawdą jest, że chcemy jak dawniej stanowić o sobie, żadnych danin ni trybutów nie płacąc. Co z tego, że płacimy, wszystko to do króla Ottona trafia, a margrabiowie i tak nas gnębią, który ma bliżej do którego plemienia bliżej, ten wyciska swoje. Choćby taki Gero, który szesnaście zim temu zaprosił na ucztę 30 wodzów naszych plemion i podał im zatrute jadło i wino. Wszyscy wymarli po tej jego uczcie, a żeby go ziemia pochłonęła gada wstrętnego – twarz Domamira krwią aż nabiegło na wspomnienie niegodziwości jednego z największych panów saskich, którego Vingor miał okazję poznać, na dwór królewski posłując, a o którym już w podróży Einarowi opowiadał. W głowę jeno zachodzimy, co waszemu Haraldowi po tym, gdyby miał nam pomóc? I co na to jego ojciec, szacowny Gorm? Toć jeszcze żyje, jak rzeczesz, nieraz wasze zastępy też na Połabie się zapuszczały i nasze wioski z dymem puszczały. Póki co, to stary władzę dzierży, a Harald już sam się z nami układa?– A i owszem, Gorm żyje, ale coraz bardziej ufa swojemu synowi – odpowiedział Vingor – Harald może prowadzić układy z innymi narodami, i czyni to niezgorzej. A rady starego króla zawdy chętnie zasięga, bo kto ma mu mądrze co doradzić, jak nie ojciec rodzony. Jeszcze zimą był w Jelling wódz obodrycki Nakon, przy jednym stole biesiadował dni kilka i z królem Gormem, i z Haraldem, wiele rozprawiając o tym, co się na świecie dzieje. I po prawdzie, Nakona też spodziewaliśmy się tu między wami ujrzeć, bo z tego, co u nas słychać, to nie tylko między wieleckimi plemionami teraz zgoda, ale i z Obodrytami pospołu przeciwko Sasom stajecie?Długo jeszcze trwała rozmowa między słowiańskimi wodzami a Vingorem, Einara zaczynało to już nużyć, bo ledwie co słowiańskiej mowy liznąwszy, niewiele rozumiał, trzymał się jednak dzielnie i kilka razy nawet stłumił ziewnięcie, chcące wyrwać mu się z piersi. Ożywił się, dopiero kiedy Domamir wstał od stołu, rozsypał kilka garści piasku i zaczął kreślić Vingorowi coś jakby mapę jakąś. Rysował dość długo i tłumaczył powoli, Vingor pytał, ten odpowiadał, a Einar rozumiał tylko, że Nakona nie ma na miejscu i jest w jakimś innym grodzie, tam go szukać przyszedł czas na koniec rozmów, pożegnali się z wodzami i wrócili do karczmy Chwaliboga. Reszta wikingów rozeszła się po grodzie, więc mogli swobodnie porozmawiać i tam Vingor opowiedział Einarowi treść rozmowy i swój plan, jak zrealizować poselstwo. Hasła do krzyżówek pasujące do opisu: PRZYWÓDCA DRUŻYNY WIKINGÓW Poniżej znaj­duje się li­sta wszys­tkich zna­lezio­nych ha­seł krzy­żów­ko­wych pa­su­ją­cych do szu­ka­nego przez Cie­bie opisu. przywódca drużyny wikingów (na 4 lit.) Sprawdź również inne opisy ha­sła: JARL w Skandynawii namiestnik królewski (na 4 lit.) Zobacz też inne ha­sła do krzy­żó­wek po­do­bne kon­teks­to­wo do szu­ka­ne­go przez Cie­bie opisu: "PRZYWÓDCA DRUŻYNY WIKINGÓW". Zna­leź­liśmy ich w su­mie: 101 PUŁAPKA OFSAJDOWA, SKŁAD AWIZOWANY, GURU, SKIP, BILANS BRAMKOWY, OBRONA STREFOWA, DRUŻYNNIK, ROMARIO, KARTA ZAWODNICZA, CASTRO, SAMOJEBKA, ASYSTA, KWATERMISTRZ, TODOR, GORBACZOW, GOLKIPER, JARL, LECHITA, SZELA, FIDEL CASTRO, ANTCZAK, POLE KARNE, CADYK, BŁĄD, DEFENSOR, DEYNA, CADYK, PODANIE, EGZEKUTOR, BRAMKA SAMOBÓJCZA, FUTBOL AMERYKAŃSKI, POLO, CASTRO, GEIJER, DZIKA KARTA, MECZ DERBOWY, SZELA, OBROŃCZYNI, TZARA, WATAŻKA, OBROŃCA, ŁAWKA REZERWOWYCH, DRABINKA, GOLKIPERKA, KLASYFIKACJA ZESPOŁOWA, MATYSIK, WAREG, HONOROWY GOL, TITO, MECZ MISTRZOWSKI, SLADEK, WOLNY, KNARA, KRYKIET, RÓG, MŁYN, PROROK, GOALKEEPER, KALIF, OBROTOWY, BREŻNIEW, WÓDZ, KOŁOWY, DRAKKAR, DUCHOWY PRZYWÓDCA, KRYKIET, JARL, PLAY-OFF, PLAY OFF, MIKOŁAJCZYK, KAPITAN, ZBIÓRKA, KOSZYKARSTWO, BLOK DEFENSYWNY, KOSZYKÓWKA, PRZECIĄGANIE LINY, GURU, REZERWA, TRAMPKARZ, GOL SAMOBÓJCZY, YOUNG, STANISŁAW MIKOŁAJCZYK, BRAMKARZ, ARAFAT, WÓDZ, TURANIEC, BRAMKARKA, BRAMKARZ, LANGSKIP, ATAK POZYCYJNY, ARAFAT, DEMAGOG, BENIGER, LONGSHIP, RZUT WOLNY, JASIR ARAFAT, CHALIF, DRAKKAR, STRZAŁ SAMOBÓJCZY, BRAMKA HONOROWA, SAGA. nie pasuje? Szukaj po haśle Poniżej wpisz odga­dnię­te już li­te­ry - w miej­sce bra­ku­ją­cych li­ter, wpisz myśl­nik lub pod­kreśl­nik (czyli - lub _ ). Po wci­śnię­ciu przy­ci­sku "SZUKAJ HASŁA" wy­świe­tli­my wszys­tkie sło­wa, wy­ra­zy, wy­ra­że­nia i ha­sła pa­su­ją­ce do po­da­nych przez Cie­bie li­ter. Im wię­cej li­ter po­dasz, tym do­kła­dniej­sze bę­dzie wy­szu­ki­wa­nie. Je­że­li w dłu­gim wy­ra­zie po­dasz ma­łą ilość od­ga­dnię­tych li­ter, mo­żesz otrzy­mać ogro­mnie du­żą ilość pa­su­ją­cych wy­ni­ków! się nie zgadza? Szukaj dalej Poniżej wpisz opis po­da­ny w krzy­żów­ce dla ha­sła, któ­re­go nie mo­żesz od­gad­nąć. Po wci­śnię­ciu przy­ci­sku "SZUKAJ HASŁA" wy­świe­tli­my wszys­tkie sło­wa, wy­ra­zy, wy­ra­że­nia i ha­sła pa­su­ją­ce do po­da­nego przez Cie­bie opi­su. Postaraj się przepisać opis dokładnie tak jak w krzyżówce! Hasło do krzyżówek - podsumowanie Najlepiej pasującym hasłem do krzyżówki dla opisu: przywódca drużyny wikingów, jest: Hasło krzyżówkowe do opisu: PRZYWÓDCA DRUŻYNY WIKINGÓW to: HasłoOpis hasła w krzyżówce JARL, przywódca drużyny wikingów (na 4 lit.) Definicje krzyżówkowe JARL przywódca drużyny wikingów (na 4 lit.). Oprócz PRZYWÓDCA DRUŻYNY WIKINGÓW inni sprawdzali również: jeden z ruchów składowych ciała sztywnego poruszającego się wokół nieruchomego punktu , urządzenie rejestrujące pewne parametry organizmu człowieka w sposób ciągły, przez 24 godziny na dobę w celu późniejszej, szczegółowej analizy , prowincja w płd-zach Pakistanie, pow. 347,2 tyś. km2, stolica Kweta , duży, pionowo ustawiony kamień, za pośrednictwem którego oddawano cześć bóstwom w kulturach: sumeryjskiej, babilońskiej, nabatejskiej i fenickiej , w informatyce - pamięć, z której informacje są tracone po wyłączeniu komputera , przedstawiciel ryb z rodziny piękniczkowatych (Poeciliidae) należących do rodzaju Limia , w informatyce: zespół procesów dezinstalacji i ponownej instalacji oprogramowania następujących po sobie kolejno; występuje najczęściej w celach naprawczych, aktualizacji bądź zmiany istotnych opcji programu , astronauta amerykański biorący udział w wyprawie Atlantisa w 1991 r , pisak, mazak, długopis piszący atramentem sympatycznym; zapis odczytać można tylko w świetle UV , miasto w środkowych Węgrzech (komitat Szolnok); znane uzdrowisko z ciepłymi wodami mineralnymi , miara wydajności jednostki centralnej CPU komputera; MIPS określa liczbę milionów operacji stałoprzecinkowych wykonywanych w ciągu sekundy przez daną jednostkę obliczeniową , zagraża mostom zimą

jak się nazywa wódz wikingów